Ukraina potrzebuje pomocy

Kochane i Kochani,
Pewnego dnia w św. Krzyżu usłyszałam homilię ks. Juliusza Chabiniaka, proboszcza, w nadgranicznych z Krymem Stepach Tawrijskich. Parafia powstała niedawno, dzięki ludziom ( przeważnie polskiego pochodzenia), którzy mimo wszystkich życiowych trudności nie wyrzekli się wiary. Jak pisze ks. Chabiniak ” przeżyli wygnanie, prześladowanie a wiarę zachowali. Ci ludzie często schorowani i zmęczeni życiem, gotowi są poświęcić swoje ciężkie i trudne życie i zdrowie dla Kościoła i Boga. Księdza całują w recę i łzy im płyną z radości, że doczekali wolności, Kościoła i sakramentów”.
Ks. Juliusz mówił więcej świadectw o swoich parafianach. Ale krótko: jest to miejscowość strategiczna dla Rosji, dlatego że stąd biorą wodę i częściowo prąd na Krym. Do tego jedyna droga lądowa na Krym, prowadzi właśnie przez tę parafię. Z tego powodu wielu mężczyzn z parafii poszło na ochotnika do wojska. Wiele kobiet, pozostałych w domach, zmuszonych zostało pracować dwa razy więcej, żeby utrzymać rodzinę. A kryzys daje się odczuć mocno. Ceny wzrosły kilkukrotnie a wypłaty i emerytury pozostały minimalne.
Dzieci de facto pozostawione są bez opieki. Dlatego przed Kościołem stanęło zadanie zająć się tymi dziećmi. Ks. Juliusz mimo wszystkich trudności jakie ma w parafii podjął się tego zadania, bo dzieci nie są winne wojnie i nie powinny cierpieć.Chce rozszerzyć świetlicę w parafii w taki sposób, żeby dzieci mogły w niej przebywać pod opieką, gdy rodzice są w pracy ( w praktyce od rana do wieczora), nakarmione i w ciepłym miejscu. Aby to było możliwe ks. Juliusz zbiera na ogrzewanie i mały remont świetlicy. Żeby nam uświadomić skalę kryzysu napiszę tylko, że ceny gazu wzrosły tam siedmiokrotnie.
Nie potrafię przekazać z jakim sercem o swojej parafii mówi ks. Juliusz, ale bardzo mnie to poruszyło. Uważam ponadto, ze w duchowości niepokalańskiej mamy jakoś zawierzoną Ukrainę, gdzie rodziły się początki Zgromadzenia.Także moja Mama, jako dziecko przeżyła wojnę, na której straciła Ojca. To wszystko powoduje, że mam odwagę zwrócić się do Was z apelem: jeśli chcecie, jeśli możecie, jeśli uznacie to za ważne, jeśli nie chcecie być tylko biernymi słuchaczami wiadomości; wspomóżcie inicjatywę ks. Chabiniaka. Oto dane do przelewu: Bank Pekao S.A. YULIUS KHABINYAK 55 1240 4650 1111 0010 5986 7929
Iza Gomza
Reklamy

Życzenia wielkanocne od Siostry Danieli

Kochani nasi Przyjaciele i Dobroczyńcy
Na nadchodzące święta Zmartwychwstania Pańskiego życzymy Wszystkim wielkiej radości, bo Pan Zmartwychwstał – więc i my zmartwychwstaniemy wielkiej radości, bo Pan  Zmartwychwstał – więc śmierć została pokonana i jest tylko na chwilę
wielkiej radości, bo Dobro Żyje!
Życzymy wszystkim, żebyśmy się umieli cieszyć ze zwykłych okoliczności życia, z ludzi, którzy obok nas wydeptują swoje ścieżki z budzącej się do życia przyrody, z piekna, które nas otacza z czystych oczu dziecka, które z ufnością powierza nam swoje życie
z przyjaźni, która wiele może.
Dziękujemy Wam Kochani za wszelkie dobro, którego doświadczamy przez życzliwe słowa, zatroskane telefony, wpłaty na konto, przysyłane paczki, dobre słowa o nas wypowiadane, kazde dzielenie się sercem i tym, co posiadacie.
Będziemy o Was Wszystkich szczególnie pamiętać – z dziećmi – we środę, kiedy spotkamy się na symbolicznym „jajku” a podczas świętych dni Triduum Paschalnego, w nocnej adoracji przy Grobie Chrystusa a zwłaszcza w Poranek Zmarwychwstania, kiedy jak niewiasty pobiegniemy rankiem do Grobu by stwierdzić, że nie ma Go, Zmartwychwstał.
Dziękujemy też za nadzieję, że możliwe jest inne życie, bo nie jesteśmy sami.
Kochamy Was wszystkich bardzo mocno i najserdeczniej pozdrawiamy.
Cała ekipa Fundacji Edukacyjnej im.s.Wandy Garczyńskiej z Walbrzycha
(dzieci i panie i siostry)

Fundacja Garczyńskiej  – pełna nazwa: Fundacja Edukacyjna imienia Siostry Wandy Garczyńskiej

https://www.facebook.com/FundacjaEdukacyjna

ul. Marceliny Darowskiej 1A

58-305 Walbrzych

tel. +48 603 669 556

e-mail: fundacja(at)niepokalanki.pl

Dla datków z Polski: Konto fundacji: PKO B.P. 55102050950000500201522549

Dla datków spoza Polski:

SWIFT Banku PKO B.P.: BPKOPLPW,

IBAN: PL 55 1020 5095 0000 5002 0152 2549

Fundacja Garczyńskiej  – pełna nazwa: Fundacja Edukacyjna imienia Siostry Wandy Garczyńskiej

ul. Marceliny Darowskiej 1A

Wielkanocny Kurierek- gotowy do pobrania

Klikając w ten link można pobrać Kurierek:Kurier KZJ nr11_ marzec2015r

Znajdziecie w nim:

Pozdrawiam i życzę Wam miłej lektury podczas Wielkanocnych wolnych chwil.

Beata Rudnicka

25 MARCA- ZWIASTOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY /MATKI BOSKIEJ ZAGRZEWNEJ, ROZTWORNEJ, STRUMIENNEJ/

Barbara Ogrodowska

16511684241_e2bc7f54f2_z

 

 

 

 

Radości wam powiedam

Iżeć nową pieśń składam

O krolewnie niebieskiej

Ku uciesze krześcijańskiej.

5. Izaijasz prorok nasz

Uczynił nam barzo w czas

Wzjawił nam wielką radość

Rzekąc: „Przyjdzie niebieski gość”,

10. Narodzi się z dziewice

Na człowiecze oblicze,

Będzie w niem [wierne] bostwo,

Wykupi z nędze ubostwo.

20. To co prorok powiedał

Potem anioł zwiastował

Iżeć ma się narodzić Pan

Jen zbawi dusze sam.

25. Do Nazaret poselstwo

Srządziło wierne Bostwo

By Gabryjel nawiedził

Dziewicy poselstwo wzjawił.

 

  1. „Przyjmij Syna Bożego

W pośrzodek serca twego,

Będziesz ji nosić w radości

Porodzisz ji bez boleści”.

 

  1. Rzekła k niemu Maryja:

„Temu się dziwie ja,

kakoć syna mogę mieć

o mężu nic nie chce wiedzieć”.

 

Anjoł jej odpowiedzie

„Słuchaj tego gospodze:

Duch cię Święty nawiedzi,

Jen tę rzecz wszysćką obrządzi.

 

  1. Nie człowiectwem to będzie.

Duch Święty w tobie siędzie

Świątość to jego oprawi

Ciebie przy twej czci ostawi.

 

  1. Maryja rzekła k niemu
„Dziękuję Bogu memu

Iże jemu tako lubo

Uczynić we mnie to cudo…

 

  1. Cesarzownaś niebieska

Uciecha krześcijańska

Wszytek świat uwiesielisz

Dziewstwu swemu nie zaszkodzisz.

(Fragmenty anonimowej średniowiecznej pieśni maryjnej o Zwiastowaniu

Radości wam powiedam.. , powstałej ok. 1410 r. [za]:M. Korolko,   Średniowieczna pieśń religijna polska, Wrocław 2005, OSSOLINEUM, s.130-132 )

 

Kilka słów historii.

Święto znane już w V wieku, w Palestynie i Efezie, początkowo obchodzone było jako pamiątkę poczęcia Jezusa Chrystusa – Syna Bożego

Natomiast w VIII w. było już powszechnie znanym świętem maryjnym Kościoła, obchodzonym ku czci Najświętszej Maryi Panny, Bogurodzicy, której posłany z nieba anioł Gabriel zwiastował dziewicze poczęcie Syna – Zbawiciela świata.

 

..posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret do dziewicy poślubionej mężowi imieniem

Józef, z rodu Dawida, a dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś miedzy niewiastami”

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: ”Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: ”Duch zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Ł k  1, 26-35)

W średniowieczu święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny i zarazem wcielenia Boga bywało umieszczane na początku roku i kalendarza liturgicznego, a więc a Adwencie.

Później termin święta Zwiastowania dostosowano do daty narodzenia Jezusa 25 grudnia, przyjmując za podstawę wyliczeń fakt iż Maryja Matka Boża, jak każda kobieta była brzemienna przez dziewięć miesięcy.

*

Tradycje polskie.

W tradycji polskiej chrześcijańskie obchody święta Matki Bożej, której archanioł Gabriel zwiastował macierzyństwo oraz odwieczne wierzenia i praktyki ludowe splotły się w piękna całość.

Dzień Zwiastowania traktowany był bowiem zawsze jako ważny przełom w wegetacji roślin. W tradycji ludowej wiązano z nim różne wróżby o pogodzie, zwykle ujęte w przysłowia.

 

-Na Zwiastowanie, kiedy mgła w zaranie, chociaż słonko jasno wschodzi, znak niechybny to powodzi

-Mgła na Zwiastowanie znaczy wód rozlanie

-Czysty wschód słońca na Marii Zwiastowanie znaczy dobrego roku opowiadanie

 

Na Zwiastowanie jaskółki się ukazują , ludziom wiosnę zwiastują

 

-Jakie Zwiastowanie, takie Zmartwychwstanie

 

-Gdy przed Zwiastowaniem ruszy pszczoła, to mokrą wiosnę przywoła

 

-W dni krzyżowe (przed Zwiastowanie) męka boża, wstrzymaj się od siewu zboża       

W dawnej Polsce Zwiastowania Najświętszej Marii Panny nazywano także świętem: Matki Boskiej Roztwornej, Zagrzewnej lub  Strumiennej

W wierzeniach ludowych, Matka Boska, patronka 25 marca, która z Ducha świętego poczęła Syna i nosząca pod sercem nowe życie, stała się również kreatorką życia budzącego się w przyrodzie, patronką plennej ziemi czekającej na przyjęcie ziarna oraz kiełkujących na wiosnę roślin, a zwłaszcza wschodzących zbóż.

Nazywano Ją więc Matką Roztworną wierzono bowiem, że otwiera ziemię na przyjęcie wiosennych zasiewów; Zagrzewną – wierząc, ze to właśnie za Jej przyczyna marcowe słońce ogrzewa ziemię i pobudza rośliny do życia i wzrostu; Strumienną –wierząc iż sprawia, że topnieją lody, a rzeki i strumienie napełnia nowa, czysta, wiosenna życiodajna woda.

Zgodnie z przysłowiem „Na Zwiastowanie przybywaj bocianie”, 25 marca wypatrywano pilnie powrotu zwiastujących wiosnę bocianów, symbolizujących szczęście, płodność i dobrobyt, otaczanych szacunkiem i opieką przez wszystkich Słowian.

Inne powszechnie znane przysłowia, w sens których głęboko wierzono, powiadały że :„Pod bocianim gniazdem szczęście mieszka” i „Gdzie bocian tam pokój”. W całej Polsce często oswajano bociany (poufale nazywając je Wojtkami, cudakami, boćkami) żywiono je gdy były chore, lub ranne, dawano schronienie osobnikom, które nie mogły odlecieć do ciepłych krajów i nierzadko przez całą zimę, przetrzymywano je w chatach, stajniach, lub oborach, tym chętniej, że sprawnie polowały na myszy.

Powiedzenie „bociana sprowadzić” znaczyło sprowadzić do domu szczęście i powodzenie. Na wiosnę starano się więc różnymi sposobami skłonić bociana do założenia gniazda w obejściu. Na kalenice dachów domów mieszkalnych i stodół, a nawet kościołów, na odpowiednio przycięte przydomowe i przydrożne drzewa wciągano koła od wozu, stare, zużyte brony, kładziono na nie wiązki słomy, deseczki, patyki itp. Wszystko po to żeby bocian zechciał założyć gniazdo i powracać do niego każdego roku.

Na Podlasiu, na Zwiastowanie pieczono ciasta w kształcie rozczapierzonych łap ptasich, tzw. busłowe (bocianie) łapy, a także skowronki, miniaturowe brony, pługi i inne narzędzia rolnicze i wkładano je do gniazd bocianich i pod strzechy domów na powitanie bociana, a razem z nim wiosny i na pomyślność prac gospodarskich, mających się wkrótce rozpocząć.

Kiedy bocian po raz pierwszy pojawiał się i kołował nad zagrodą wszyscy domownicy witali go z radością wołając głośno: busoł, busoł . Niekiedy dla zachęty, wynoszono pozostałe w domu wypieki (głównie busłowe łapy) w nadziei, że bocian zobaczy je, założy gniazdo, albo siadzie na gnieździe ubiegłorocznym, pozostanie blisko ludzi i będzie przynosić im szczęście.

Na Podlasiu i Ziemi Białostockiej zwyczaje te praktykowano powszechnie do końca XIX w., a lokalnie i dłużej.

Przylot bocianów w dniu Zwiastowania uważany jest dotychczas za dobrą i szczęśliwą wróżbę, za nieomylny, przyjazny znak rozpoczynającej się wiosny.

 

O moje drzewa kochane!

O moje brzozy w pąkach

Stokrotki tysiącolistne

Zakwitły już na łąkach ..

 

Gałęzie wierzby nadwodnej

Od srebrnych kotek się bielą, –

Świat cały się wydaje

Słoneczną, jasna niedzielą!

 

Kaczeńce ślą ku niebu

Spojrzenie złotopłynne,

A boży dzwonek – konwalia

Wydzwania modły dziekczynne.

 

O moje łąki rozkwitłe!

Oto jest wasza godzina!-

W taki dzień, Anioł zwiastował

Najświętszej Maryi Syna..

(Wanda Miłaszewska, Dzień Zwiastowania)     

 

LITERATURA

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Biblia Tysiąclecia, Pallottinum Poznań, 1979, wyd. IVJanicka – Krzywda, Patron, artybut, symbol, Pallottinum Poznań, 1993

M.Korolko, Średniowieczna pieśń religijna polska, Ossolineum Wrocław 2005

  1. Jodełka, Polska poezja maryjna. Antologia, Niepokalanów 1949.
  2. Ogrodowska, Zwyczaje,obrzędy i tradycje w Polsce. Mały słownik, Verbinum Warszawa 2000
  3. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Muza Warszawa 2004
  4. Olędzki, Doroczne pieczywo obrzędowe płn.- wschodniej Polski. Polska Sztuka Ludowa , 1961, nr 1, 3-23

 

photo by Bartosz MORĄG

 

BENEDYKCJE POKARMÓW WIELKANOCNYCH – ŚWIĘCONE POLSKIE

Barbara Ogrodowska

 TRADYCJE KOŚCIOŁA

Błogosławieństwo obrzędowe pokarmów i napojów wielkanocnych jest obrzędem starym jak chrześcijaństwo, praktykowanym w całym Kościele zarówno wschodnim, jak i zachodnim. Obrzęd ten bierze początki z wczesnochrześcijańskiej tradycji składania ofiar, głównie z pierwocin płodów ziemi, oraz błogosławienia pokarmów spożywanych zarówno na co dzień jak i od święta: chleba, oliwy, sera, wina, itp. za które pierwsi chrześcijanie dziękowali Bogu, tak bowiem byli nauczeni i uformowani przez swych duchowych przewodników: „Czy tedy jecie, czy pijecie czy co innego czynicie, wszystko na chwałę Boża czyńcie” nawoływał wiernych św. Paweł w liście do Koryntian (1 Kor 10,31).

O obrzędowym święceniu pierwocin i innych błogosławieństwach wspomina również Tradycja apostolska Hipolita z 215 r.

Odrębne formuły błogosławieństw pokarmów wielkanocnych pojawiają się w księgach liturgicznych z VII i VIII w..

Jest to np. Ofiara baranka paschalnego i Błogosławieństwo baranka z czasów Paschy, pochodzące ze starego rytuału ormiańskiego, zgodnie z którym na przełomie VII/VIII w. w świątyniach zabijano, pieczono, dzielono i wspólnie spożywano paschalnego baranka; także modlitwa z VIII w. Za ofiarujących baranka z greckiego rytuału paschalnego.

Już wówczas, tzn. ok. VIII w. biskupi z różnych prowincji Kościoła nakazywali wiernym, aby ucztę wielkanocną rozpoczynali od spożycia pokarmu poświęconego, po to by najważniejsze treści i religijne przesłanie święta Paschy – a więc ofiara Jezusa Chrystusa, Baranka Nowego Przymierza – przenikały do uroczystości  domowych, uświęcały je, a myśli biesiadujących kierowały ku objawionym prawdom Bożym.

Ponadto pobłogosławiony pokarm, przeznaczony na wielkanocne stoły miał  spożywającym go ludziom dawać zdrowie i siłę, chronić przed zasadzkami  nieprzyjaciół i zakusami szatana.

W średniowieczu świecenie pokarmów wielkanocnych, odbywające się początkowo podczas liturgii Wielkiej Niedzieli – Niedzieli Zmartwychwstania, było jedną z ważniejszych ceremonii misterium paschalnego.

Przeniesione z czasem na Wielka Sobotę (a sporadycznie sprawowane nawet w Wielki Piątek, po południu) było ważnym elementem przygotowań do wielkiego święta Zmartwychwstania Pańskiego.

Najpierw zgodnie z tradycją judeochrześcijańską i najstarszymi korzeniami Wielkanocy świecony był jedynie baranek ofiarny oraz mięso, głównie jagnięcina i mięso koźląt.

Później razem z barankiem błogosławiono także inne pokarmy świąteczne, głównie te, których spożywanie w Wielkim Poście, było zakazane lub znacznie ograniczone, a wśród nich takie którym od najdawniejszych czasów przypisywano właściwości dobroczynne, lecznicze, magiczne oraz ważną treść symboliczną.

Tak więc w okresie od X do a XIV w. do świeconego wprowadzane były stopniowe różne pokarmy. Najpierw były to pokarmy mięsne. Np. w Westfalii już w XII w. błogosławiona była szynka wieprzowa.

Święcono ser i masło; również oliwę i olej – w medycynie tradycyjnej stosowany do maszczenia ran; później także mleko, miód oraz mleko z miodem – symbole Ziemi Obiecanej i raju oraz wszelkiej obfitości, napój podawany katechumenom. Święcono chleb, pokarm codzienny i odświętny, zwykły i święty, mający znamiona zarówno profanum, jak i sacrum, występujący w wielu różnych obrzędach; a także ciasta wielkanocne.

Święcono jaja będące odwiecznym, uniwersalnym symbolem życia i prapoczątku, mające zastosowanie w wielu archaicznych zabiegach magicznych, wegetacyjnych, miłosnych i leczniczych, a do święconego wprowadzone w X i XI w., najpierw w Moguncji i Rzymie, a w XII w. w całym Kościele Powszechnym, jako symbol Chrystusa zmartwychwstałego i życia wiecznego.

Święcono ryby, a także wino i piwo , a więc napoje, które wzbogacały każdy świąteczny posiłek oraz przyprawy: sól, czosnek, chrzan (w Starym Testamencie nazywany gorzkim zielem, którym w Święto Paschy (Pesach) przyprawiano mięso koźląt i baranków. Obecność chrzanu w święconem tłumaczy się niekiedy jako pamiątkę starego żydowskiego obrzędu jedzenia gorzkich ziół z barankiem).

Święcono różne zioła, ponieważ podnosiły smak potraw, miały przy tym właściwości zdrowotne. Świecono także wiele innych pokarmów, które w rzymskiej formule benedykcji pokarmów wielkanocnych z XVII w. nazwane zostały owocami innymi.

*

Obrzęd świecenia pokarmów wielkanocnych rozwijał się w Europie przez całe średniowiecze. Pewien spadek jego popularności następuje w czasach Reformacji. Powstrzymały go także, na czas jakiś, reformy Soboru Trydenckiego (1542-1555, 1562 – 1563).

Kolejny regres, a lokalnie nawet zanik obyczaju święcenia pokarmów wielkanocnych i wielu innych praktyk religijnych następuje na zachodzie Europy w dobie Oświecenia. Proces ten pogłębia się pod koniec XVIII w. i później w XIX i XX w. w następstwie postępującej laicyzacji życia i zaniku tradycji.

 

*

BENEDYKCJE POKARMÓW WIELKANOCNYCH W TRADYCJI POLSKIEJ

 

Inaczej jest w Polsce. Obrzęd święcenia pokarmów wielkanocnych, przyjął się u nas później niż w innych europejskich krajach chrześcijańskich, bo dopiero na przełomie XIII i XIV w. Najstarsze zapisane teksty benedykcji pokarmów i napojów wielkanocnych znajdują się w Mszale gnieźnieńskim z 1300 r.

W Polsce obrzęd ten został więc wprowadzony w czasach, gdy w innych regionach Europy liturgia błogosławienia pokarmów wielkanocnych była już rozwinięta i powszechnie stosowana. Ukształtował się zatem pod wpływem rytuału rzymskiego, ale z zachowaniem pewnych własnych tradycji i odrębności.

Ze względu na odwieczne tradycje rolnicze w święconem polskim podstawowe znaczenie miał zawsze chleb, ciasta wielkanocne, także nabiał: sery, masło, jaja oraz mięso, przede wszystkim wieprzowe, zawsze uważne za wielki przysmak, symbol zamożności i prestiżu oraz sól i chrzan. Na Spiszu już od XIV w. święcono także piwo i wino.

Od XVII w. zgodnie z zaleceniem Stolicy Apostolskiej święcono w Polsce figurkę baranka z masła lub ciasta, a później także z innych trwalszych materiałów.

 

Mają wszyscy tego dnia baranka święconego na stole, sucho pieczonego

 

pisał, odwiedzający Warszawę, francuski dziennikarz Ludwik de Labourer (za:Bystroń, 1976, t 2, s 59).

 

O święceniu pokarmów wielkanocnych w dawnej Polsce, tak oto pisał ks. Protazy Newerani , w wydanej własnym nakładem w 1739 r Ozdobie Kościoła katolickiego.:

 

Święcą baranka, przypominającego prawdziwego Baranka Chrystusa i Jego tryumf, dlatego też zwyczajnie chorągiewki na pieczonym baranku stawiają. Święcą mięsiwa którego się Źydom pożywać nie godziło, na dowód żeśmy przez Chrystusa z jarzma Starego Zakonu uwolnieni i praw starozakonnych  zakazujących spożywania takiego mięsiwa – chować nie powinniśmy. Święcą chrzan na znak tego, że gorzkość Męki Jezusowej tego dnia w słodycz się nam i radość zmieniła i dlatego przy tym i masło święcą, która znaczy te słodycz, Święcą na ostatek i jaja, na dowód tego, że jako kokosz dwojako niby kurczęta rodzi, raz niosąc owoc, drugi raz go wysiadując, tak przez Chrystusa dwa razy odrodzeni jesteśmy.(ibidem)

 

Święcenie pokarmów wielkanocnych w Polsce, podobnie jak i w innych krajach Europy związane było z liturgią Wielkanocy i odbywało się w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, ale już w XV w. w dwóch terminach, w Wielka Sobotę i Wielka Niedzielę.

Święcono wszystkie przygotowane na święta pokarmy – całe świąteczne jadło. Uważano bowiem, że w Wielkanoc godzi się spożywać jedynie pokarmy pobłogosławione w kościele, pokropione woda święconą, nad którymi kapłani odmówili stosowne modlitwy.

Niewątpliwie był to przejaw pobożności. Wielka ilość pokarmów przeznaczonych do święcenia wynikała także z różnych naiwnych, a czasem nawet zabobonnych poglądów i wierzeń. Wierzono np., że poświęcone jedzenia nie może nikomu zaszkodzić nawet jeśli spożywane jest w nadmiarze. Nierzadko bowiem wielkanocne ucztowanie przy suto zastawionych stołach, pełnych tłustych mięs, wędlin, słoniny, jaj różnych ciast i trunków, po długim, surowym poście, można było przypłacić  zdrowiem, a czasami nawet i życiem. Od następstw świątecznego łakomstwa, od spowodowanych nim ciężkich niestrawności i innych chorób, chronić miała żarłoków woda święcona , kadzidło i modlitwa odmówiona nad jedzeniem przez księdza.

Przeciwnikiem zarówno świątecznego obżarstwa, jak i samego obrzędu święcenia jadła, był w XVI w. Marcin Krowicki, ksiądz katolicki z diecezji przemyskiej, później kalwin i wreszcie arianin. Święcenie pokarmów nazywał gorszącym „czarowaniem” świńskiego mięsa, słoniny, jajek i kołaczy.

Współczesny mu wielki polski poeta Mikołaj Rej z Nagłowic, także arianin, drwił  z zabobonnych poglądów o – rzekomo- magicznych i czarodziejskich właściwościach przypisywanych poświeconym, wielkanocnym przysmakom i pisał w Postylii, wydanej w 1556 r.:

W dzień Wielkanocy, kto święconego nie je, a kiełbasy dla węża, chrzanu dla pcheł, jarząbka dla więzienia już zły krześcijanin. A iż w poniedziałek i z panią po uszy w błoto nie wpadnie, a we wtorek kiczką w łeb, aż oko wylezie nie weźmie, to już nie uczynił powinności swojej (ibidem s.60)

 

Jednak ani współcześni im, ani późniejsi Polacy nie brali sobie do serca tych drwin i przestróg. Więcej nawet, wyśmiewali krytykujących obyczaj święcenia jadła i wielkanocne ucztowanie, a niekiedy nawet pomawiali ich o kacerstwo.

Obfitość przeznaczonych do święcenia pokarmów była tak wielka, że ich błogosławieństwo musiało odbywać się poza kościołem, w domach prywatnych.

Na dworach szlacheckich, magnackich, w bogatych domach mieszczańskich, księża przyjeżdżali święcić całe wielkie, obficie zastawione stoły, przygotowane w komnatach jadalnych.

 

Mieszkańcy wsi natomiast dla wygody księży, przeznaczone do świecenia  wielkanocne pokarmy gromadzili w jednym miejscu np. przed gankiem dworskim, w dworskiej sieni, przy kapliczce, pod krzyżem, „u kamienia”,(co jak inne tradycyjne obrzędy doroczne uwiecznione zostało na obrazach rodzajowych i wielu XIX – wiecznych sztychach, ilustrujących ówczesne czasopisma, takie jak np. „Kłosy”, „Wędrowiec”, „Tygodnik Ilustrowany”, czy „Bluszcz”), albo w domu znacznego, zamożnego gospodarza, mającego w swym domu odpowiednio dużą izbę, mogącą pomieścić przynoszone z wielu chałup kosze, dzieże i misy ze świątecznym jadłem.

 

A w Borynowej izbie już się wzięli szykować świecone .

Izba była wymyta i piaskiem wysypana, okna czyste i ściany, a obrazy omiecione z pajęczyn, Jagusine zaś łóżko pięknie chustką przykryte…Hanka z Jagusią i Dominikową, choć nie mówiły prawie ze sobą, ustawiły pod szczytowym oknem.. duży stół, nakryty cieniuśką białą płachtą…Na środku z kraja, od okna, postawili wysoką Pasyjkę, przybraną papierowymi kwiatami, a przed nią na wywróconej donicy baranka z masła.. Dopiero zaś pierwszym kołem legły chleby pytlowe i kołacze pszenne z masłem zagniatane i na mleku, po nich następowały placki żółciuchne, a rodzynkami kieby tymi gwoździami gęsto ponabijane, były i takie specjały z serem i drugie jajeczne cukrem obsypane i tym maczkiem słodziuśkim, a na ostatku postawili wielką michę ze zwojem kiełbas, ubranych jajkami obłupionymi, a na brytfance całą świńską nogę i spory karwas głowizny, wszystko zaś poubierane jajkami kraszonymi. A tyle co skończyły, sąsiadki jęły z wolna znosić swoje w miskach, niecułkach, a donicach i ustawiać je na ławie pobok stołu, gdyż ino w kilku chałupach co przedniejszych gospodarzy zbierać się ze święconem ksiądz nakazywał, że mu to czasu brakowało chodzić po wszystkich (Wł. Reymont, Chłopi)

 

Święcenie pokarmów wielkanocnych na terenie parafii i w domach ułatwiało  księżom zbieranie dziesięcin i świątecznych darowizn. Zabierało jednak dużo czasu i przeszkadzało, a czasami wręcz uniemożliwiało pełnienie obowiązków duszpasterskich, kiedy to gościnni parafianie podejmowali swych proboszczów i wikarych częstując ich jadłem i – na rozgrzewkę – mocnym napitkiem domowej roboty.

Zatem w końcu XVIII w. postanowieniem władz kościelnych, zalecono święcenie pokarmów wielkanocnych w kościołach, lub na dziedzińcach kościelnych, o czym w 1773 r. tak oto pisał biskup płocki Załuski, pouczając kapłanów swojej diecezji:

 

(…) upowszechnił się zwyczaj święcenia pokarmów w Wielką Sobotę po domach osób świeckich, który aczkolwiek sam w sobie pobożny i chwalebny, dla nadużyć cierpiany być może. Proboszczowie w tym dniu po złożeniu Chrystusa w grobie, zamiast poświęcić ogień i wodę, słuchać spowiedzi itp. wszystko odpuściwszy biegają po wsiach i domach i często ledwie zdąrzają na jutrznię, a niekiedy niezdolni są nawet do odprawiania mszy świętej, ze zgorszeniem ludu i zniewaga stanu duchownego. Dlatego też niech wyłożą wiernym, iż nie jest koniecznością wszystkie pokarmy poświęcać, lecz dosyć niektóre z nich, choćby sam chleb, a ten z łatwością może być przyniesiony do drzwi kościelnych i tam pobłogosławiony. Z tym wszystkim, tam zwłaszcza gdzie jest kilku księży, można się udać do osób znakomitszych, szczególnie dobrodziejów kościoła …(za: Bystroń, ibidem , s 58)

 

Pomimo zaleceń tych, jeszcze początkach XX w. dość często świecono pokarmy w domach, zwłaszcza w miejscowościach oddalonych od kościoła parafialnego.

Ludzie ze wsi chodzili wprawdzie święcić jadło do kościoła, ale obyczajem swych ojców i dziadów nieśli tam wszystko co sobie na święta przygotowali; całe chleby, placki i kołacze, malowane i obrane z łupin jaja, kręgi kiełbas, połcie sadła i słoniny, a jeśli kto miał szynkę, lub peklowaną i upieczoną w całości głowę świńską, zwana głowizną, osełki masła, sery, chrzan w laskach, a także chrzan utarty, ugnieciony z octem i śmietaną, uformowany w kulki i – zawsze – sól. Zawijano to wszystko w czyste białe chusty, lub serwety i niesiono do kościoła w wielkich koszach, lub zarzuconych na ramię płachtach.

Obecnie przynosi się do kościoła tylko małe udekorowane koszyczki ze święconka, czyli symboliczną ilością pokarmów świątecznych: z barankiem, jajkiem, solą, kromką chleba, czasami z kawałkiem kiełbasy. Za to jest obyczaj w całej Polsce powszechny. W Wielka Sobotę w nawach kościołów i kościelnych kaplicach, a gdy pogoda dopisuje także i na dziedzińcach kościelnych ustawia się długie stoły.

Przez cały dzień, od rana aż do godzin popołudniowych, widać ludzi idących do kościoła święcić pokarm. Księża wielokrotnie wychodzą do wiernych, błogosławią setki i tysiące przynoszonych do kościoła koszyczków z jadłem, modlą się razem ze swymi parafianami i składają im życzenia zdrowych i szczęśliwych świat Zmartwychwstania Pańskiego.

Świecenia jadła, jedna z najstarszych tradycji wielkanocnych, jest bowiem w Polsce ciągle żywa i kultywowana po dzień dzisiejszy.

 

 

ŚWIĘCONE POLSKIE – WIELKANOCNA BIESIADA

 

W Niedziele Wielkanocną po Rezurekcji, uroczystej jutrzni z procesją, na której zawsze bywały tłumy, wszyscy śpieszą z do domów na uroczyste rodzinne śniadanie zwane święconem. W rzeczywistości jest wielka świąteczna uczta, której obfitość i wystawność zależała zawsze od zamożności i posiadanych zasobów.

Ucztę tę poprzedza zawsze, powszechna w całej Polsce (z wyjątkiem regionów północnych i Górnego Śląska) domowa ceremonia dzielenia się poświeconym jajkiem i składanie sobie życzeń świątecznych. Ceremonia ta przypomina dzielenie się opłatkiem przed wieczerza wigilijna i tak samo jest wyrazem więzi, życzliwości, miłości, przyjaźni i współuczestnictwa w świątecznych obchodach.

Niegdyś po podzieleniu się jajkiem, a jeszcze przed rozpoczęciem świątecznej biesiady, każdy z domowników musiał zjeść całą, startą laskę chrzanu. Przymuszano do tego nawet niewielkie dzieci (np. na Ziemi Sądeckiej i Pogórzu Rzeszowskim) tłumacząc im, że dzięki temu przez cały rok nie doświadczą bólu zębów, brzucha, kataru i kaszlu. Tłumaczono także, że jest to umartwienie, któremu godzi się poddać przed obfitym i smacznym jedzeniem i piciem, ponieważ Jezus Odkupiciel, cierpiący na krzyżu za grzech świata był pojony żółcią i octem.

Potem można już było delektować się święconem, a trwało to zwykle wiele godzin. Pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych spędzano bowiem głównie przy stole, w gronie rodziny i zaproszonych gości.

*

Na święconem pierwsze miejsce zajmował baranek – symbol chrześcijański symbol Świąt Wielkanocnych.

Zwyczaj ustawiania baranka na wielkanocnym stole wprowadził w XVI w. papież Urban V. W Polsce już w XVII w. był to zwyczaj powszechny, zaś baranek – wielkanocny agnusek traktowany był i opisywany jako „ świętość”, która w czas Wielkanocy musi znaleźć się w każdym polskim domu.

Baranka (podobnie jak i naszych czasach) ustawiano na stole, na honorowym miejscu, „na łączce” z żywej rzeżuchy, lub wschodzącego zielonego owsa.

Święcone polskie – wielkanocna biesiada było (i pozostało dotychczas) wydarzeniem kulinarnym, chlubą tradycyjnej kuchni polskiej, świadectwem kunsztu dobrych gospodyń domowych, obyczajów stołu i upodobań konsumpcyjnych Polaków.

 

Święcone – obyczaj to kraju naszego. W tym dniu i kmiotek i najuboższy człowiek zdobędzie się na kawał świniny..kiełbasę, placek, jaja; majętniejszy na okazalsze święcone. Po nabożeństwie odbytym z rodziną i domownikami, z gośćmi i każdym w domu przybyłym dzielą się uprzejmie wśród życzeń jak najlepszego zdrowia i pomyślności święconem jajkiem, którego odmówić nikt nie może, potem innymi zapasami częstują. Kto Resurrekcyją zaspał, utrzymywano, że nie ma prawa jeść święconego. Baranek na sucho pieczony, placki pełne szafranu, rodzynków, to główna zasada święconego. Kosztowano wszystkiego po trosze resztę oddawano służącym. Oto są szczegółowe opisy, dowodzące przepych w tym względzie.

( Gołębiowski,  Lud polski ..1830).

 

W dawnej Polsce królowie i wielmoże istotnie wydawali święcone dla zaproszonych licznych, dostojnych osób z niebywałym przepychem i fantazją. Kucharze i zastępy kuchcików, przez cały tydzień w pocie czoła, przygotowywali ogromne przyjęcie z pieczonymi na rożnach tuszami wołów, dzików, saren, z pieczonym, różnorakim ptactwem, setkami ciast przeróżnych i wytaczanych z piwnic najszlachetniejszych trunków.

Wystawność takiego święconego ukazuje np. opis stołu wielkanocnego z XVII w, u wojewody księcia Jana Pawła Sapiehy w Debreczynie, odnaleziony w starym kalendarzu przez cytowanego wcześniej Łukasza Gołębiowskiego. Wojewoda podejmował swoich gości daniami i trunkami w ilości pór, miesięcy, tygodni, dni i nawet godzin w roku.

 

Na środku samym był baranek z marcypanu, wyobrażający Agnus Dei z chorągiewką. Calutki z pistacjami, a ten specjał dawano tylko damom, senatorom, dygnitarzom i duchownym. Stało 4 przeogromnych dzików. To jest tyle ile części roku. Każdy dzik miał w sobie wieprzowinę alias szynki, kiełbasy, prosientka. Kucharz najcudniejsza pokazał sztukę, w upieczeniu tych odyńców całkowitych. Stało tandem 12 jeleni, ze złocistymi rogami, całe do admirowania, nadziewane były rozmaitą zwierzyną, alias zajęcami, cietrzewiami, pardwami. Te jelenie wyrażały dwanaście miesięcy. Naokoło były ciasta sążniste, tyle ile tygodni w roku to jest 52, całe cudne placki, żmujdzkie pierogi, wszystkie wysadzane bakalija. Za niemi było 365 babek, to jest tyle, ile jest dni w rok. Każde było adorowane inskrypcjami, floresami, aż nie jeden tylko czytał a nie jadł. Co zaś do bibendy: było 4 puchary exemplum czterech pór roku, napełnione winem jeszcze za króla Stefana. Tandem 12 konewek srebrnych z winem po królu Zygmuncie. Te konewki exemplum 12 miesięcy. Tandem 52 baryłek także srebrnych in gratiam 52 tygodni, było w nich wino cypryjskie, hiszpańskie i włoskie. Dalej 365 gąsiorów z winem węgierskim, alias tyle gąsiorów ile dni w roku (…), a dla czeladzi dworskiej 8740 kwart miodu robionego w Berezie, to jest tyle ile godzin w roku.(Gołębiowski, ibidem , s.310)

 

Bogactwo takiego święconego podkreślała również wspaniała zastawa, wymyślne serwisy i różne postacie np. znane z Biblii lub historii, a nawet całe scenki, które kucharze potrafili odrobić z ciasta, marcepanu, cukrów i konfitur.

Święcone, późniejszych czasów nie miało już takiej barokowej, wybujałej fantazji, ale także bywało wystawne. Jak np. święcone z przełomu XIX /XX stulecia w polskim dworze na Litwie wspominane przez Melchiora Wańkowicza:

 

Wielkanoc miała swoje niezbędne minimum, którego nie przyszłoby do głowy nikomu zmniejszyć choćby czasy były najcięższe. Musiała być ogromna głowizna z jajkiem w pysku, pieczone prosięta, gotowana szynka. Były wszelkie rodzaje zwierzyny (…). Ciasta miały swoja hierarchie. Musiał być ”dziad”, „cygan”, „prześcieradło”, nie mówiąc o babach olbrzymach i sękaczu z dwustu jaj. Pośrodku wszystkiego stały dwie arki rzeżuchy, w które wstawione były baranki z cukru. Dla czeladzi ustawiano wielkiego barana z masła z oczami ze śliwek suszonych (…).Aż kiedy buchnęło „Wesoły nam dzień dziś nastał” wiedzieliśmy, że otworzą się drzwi, wjedzie taca z ćwiartkami jajek, którymi babka podzieli się ze wszystkimi (…)nie szczędząc maksym i napomnień (Wańkowicz, 1987s.42)

 

 

Święcone innych stanów – mieszczańskie, czy chłopskie nie bywało tak okazałe, ale cechowała je zawsze obfitość, a stoły były barwne, pięknie przybrane, pełne przeróżnych tradycyjnych, polskich, wielkanocnych przysmaków.

Święcone polskie odmienne w różnych stanach, regionach w różnych domach, no i – czasach urządzane było zawsze według pewnych przyjętych, zwyczajowych  zasad.

Składało się głównie z dań zimnych: mięs, wędlin, jaj gotowanych na twardo i ciast. Były to więc dania o których powiadano, że podaje się je bez dymu, albo przy jednym małym dymie, jeżeli trzeba było odgrzać przyrządzone wcześniej potrawy. W Wielkanoc – najważniejsze w roku święto – nie godziło się bowiem gotować, ani rozpalać wielkiego ognia pod kuchnią.

Daniem najważniejszym była (podobnie jak i obecnie) szynka, najlepiej cała i z kością, uwędzona w jałowcowym dymie oraz kiełbasa, która jak podaje Encyklopedia Staropolska Glogera:

 

…była od najdawniejszych czasów przysmakiem polskim  i zajmowała zarówno u ludu jak u szlachty pierwsze miejsce na „świeconem” wielkanocnym.

 

W Polsce umiejętność wyrobu kiełbas domowym sposobem znana była od dawna i to zarówno na wsi, w domach kmiecych jak i w wyższych stanach. Dobry kucharz – stwierdza Gloger – znał co najmniej dwanaście sposobów przyrządzania kiełbas, zaś kuchmistrze z pańskich rezydencji nawet dwukrotnie więcej.

W święconem nie mogło więc nigdy brakować różnych kiełbas. Musiała w się w nim znaleźć koniecznie surowa kiełbasa „biała”, zwana także „polską”, nie wędzona, zaparzana, podawana w plastrach w piwnym sosie, lub pieczona z cebulą i wtedy serwowana zarówno na gorąco jak i na zimno. Jest ona jednym z bardziej znanych dań naszej kuchni, charakterystycznym dla wielkanocnego stołu.

Na staropolski stół wielkanocny stawiano także półmisek z pieczoną w całości, faszerowaną głową świńską-głowizną (zawsze z jajkiem – kraszanką w ryjku) otoczoną barwnymi, malowanymi jajkami, a u bogaczy także pieczone, młode prosięta (mleczaki) nadziewane kaszą (przysmak kuchni polskiej) oraz wołowe, cielęce i wieprzowe pieczenie.

Tradycyjnym, wielkanocnym daniem gorącym był zawsze zawiesisty, esencjonalny, barszcz biały,(na zakwasie z mąki pszennej, razowej), lub nieco ostrzejszy w smaku żurek polski (robiony na zakwasie z maki żytniej), gotowany na białej kiełbasie, z czosnkiem i majerankiem, zaprawiony tłusta śmietaną, z plasterkami kiełbasy, ćwiartkami jaj, lub z podawanymi osobno, gorącymi  gotowanymi ziemniakami, okraszonymi skwarkami z wytopionej słoniny, lub boczku.

Wśród świątecznych ciast najważniejsze były baby wielkanocne zwane niegdyś babimi kołaczami, które w cytowanej Encyklopedii Staropolskiej opisane zostały jako:

 

(…) znane ciasto z pszennej maki, wypiekane zwykle do święconego na Wielkanoc, a dawniej także na Zielone Świątki. Baby zaprawiano szafranem, a miewały kształt zawoju tureckiego, wypiekano w formach glinianych, lub miedzianych, albo w rondlach i formach papierowych. Te ostatnie mają do dwu stóp wysokości, zwane są podolskimi. Co do gatunku ciasta znane były powszechnie babki parzone, petynetowe, migdałowe, z razowego chleba i trójkolorowe (z ciasta białego, różowego i ciemnego). Drobna szlachta wypiekała baby w garnkach, które do wyjęcia ciasta trzeba było rozbijać. (Gloger, 1974 (reedycja , t.1, s.88) .

 

Z tych to właśnie bab drożdżowych – pieczonych według różnych skomplikowanych przepisów: petynetowych inaczej muślinowych, parzonych, łokciowych, tiulowych, szafranowych, chlebowych, korzennych, ponczowych, migdałowych, rodzynkowych, warszawskich (z kopy żółtek ), prawdziwie polskich (z dwóch kop żółtek), czy podolskich (przy ich wyjmowaniu z pieca trzeba go było niekiedy rozebrać tak wielkie rosły), wyrośniętych, lekkich, rumianych, pachnących, misternie lukrowanych – słynęło polskie święcone. Pieczono je niegdyś z największym staraniem i przestrzeganym rygorystycznie całym domowym rytuałem.

Obecnie, jeśli już piecze się ciasta w domu, a głównie babki wielkanocne, sięga się zwykle do przepisów łatwych, niedrogich i niezbyt czasochłonnych.

Równie sławne i bardzo dekoracyjne były mazurki z barwnych mas, lukrów, bakalii, konfitur i owoców kandyzowanych układanych na spodach kruchych, waflach, opłatkach. Podobno jest to przysmak wschodni, być może pochodzenia tureckiego, ale od dawna już zaadoptowany w kuchni polskiej, która dysponuje kilkudziesięcioma przepisami na doskonałe mazurki wielkanocne. Wykonuje się je w wielu domach, a  w okresie przedświątecznym sprzedawane są we wszystkich cukierniach. Dotychczas są one charakterystycznym polskim przysmakiem wielkanocnym.

Święcone nie mogło się także obejść bez serników, nazywanych niegdyś przekładańcami, czy paschy – słodkiego, zimnego deseru serowego z bakaliami.

W bogatszych domach na stół wielkanocny stawiano jeszcze i inne ciasta, a  nawet torty, (np. tort czekoladowy, polski, piaskowy, kruchy, krakowski) które pojawiły się na naszych stołach prawdopodobnie pod wpływem kuchni włoskiej, wprowadzonej do Polski przez królową Bonę Sforza.

Ciast przeróżnych, placków (na młodzach czyli drożdżach), kołaczy, a na wschodnich terenach wysokich okrągłych, drożdżowych bułek pszennych, zwanych paskami, także babek oraz  tzw. jajeczników, obertuchów i innych słodkich wypieków nie brakowało w święconem chłopskim, ale nie były one tak wymyślne i nie przyrządzano ich według tak skomplikowanych i kosztownych receptur, jak to bywało na dworach, czy w domach zamożnych mieszczan.

Gdy już spełnione zostały wielkanocne obowiązki religijne i pobożne praktyki,  Niedziela Wielkanocna, we wszystkich damach, tradycyjnie upływała pod znakiem długiego, wesołego biesiadowania.

Dzisiejsze święcone polskie, nie ma już swojej dawnej, nadmiernej i często przesadnej obfitości. Jednak nadal składa się z wielu smakowitych świątecznych dań (ciast, doskonałych wędlin z szynka na czele, mięs pieczonych, jaj do których tradycyjnie podaje się chrzan, lub ćwikłę, różne zimne sosy, sałatki i odpowiednio  dobrane trunki).

Dotychczas ceni się Polsce dobrą kuchnie, zwłaszcza świąteczną. Nie  zmieniła się także sławna polska gościnność, bo jak w poł. XIX w. pisał Gołębiowski:

 

„nie lubi Polak jeść sam, czyli u codziennego stołu, czyli kiedy ma co lepszego stąd rad niezmiernie gościowi”

 

Wielkanoc i święcone urządza się więc dotąd z dużym nakładem starań i to nie tylko dla dobrego jedzenia :

 

Przecież nie chodziło o szynkę, o ten kawał brunatnego mięsa na świątecznym stole – napisze o święconem w warszawskim rzemieślniczym domu, z początku XX w Pola Gojawiczyńska – szło o zapach, o śnieżny obrus, malowane jaja i pieczenie bab w domu, o biały hiacynt tak pachnący. O ów nastrój uroczysty, który nakaże ojcu spożywać pierwszy kęs święconego stojąc, który skłoni go do łagodnego uśmiechu i serdecznych dla wszystkich życzeń. (Gojawiczyńska, 1955, s. 66)

 

„Szło” więc – i idzie dotychczas – o tę szczególna odświętna bliskość, i o więź wzajemną, która staje się miedzy ludźmi siedzącymi razem przy świątecznym stole, o radość najmłodszych, o wspomnienie domu dzieciństwa, tego niezwykłego miejsc na ziemi które każdy nosi w sobie.

I w tym to właśnie tkwi dotąd siła i walor naszych świątecznych tradycji.

 

LITERATURA

 

J.St. Bystroń, Dzieje obyczajów dawnej Polsce. XVI –XVIII w. PiW Warszawa 1976

 Z.Gloger , Encyklopedia staropolska, Wiedza Powszechna , Warszawa 1974(reedycja)

 Ł. Gołębiowski, Lud polski, jego zwyczaje, zabobony..Warszawa 1930

 Gojawiczyńska, Dziewczęta z Nowolipek, Dom Książki , Warszawa 1055 .

 Ogrodowska, Radujcie się, weselcie, O polskich zwyczajach i obrzędach wielkanocnych, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, Warszawa 1993

 Ogrodowska, Witaj dniu uroczysty, Wielkanoc w Polsce. Tradycje, obrzędy , zwyczaje, Verbinum Warszawa 2007

 Pisarzak MIC, Błogosławieństwo pokarmów i napojów wielkanocnych w Polsce, Warszawa 1979

 Wł. Reymont, Chłopi, Zielona Sowa Kraków brw.

 Wańkowicz, Szczenięce lata, PIW Warszawa 1987

Życzenia wielkanocne od KZJ

Kochani!

Wkrótce kończy się Wielki Post – okres będący czasem refleksji, zastanowienia nad 445894449_6fe3681e16_zsamym sobą, swoim życiem, działaniem, codziennością. Jakie mamy w życiu priorytety – te deklarowane i te praktyczne, czy zawsze są one zgodne? Czy nasze działanie i codzienność są im podporządkowane?

Pytania o wierność wyznawanym zasadom, o umiejętność oparcia się nachalnym modnym trendom, o przyznawanie się zarówno słowami, jak czynami i postawą do Chrystusa… Te i wiele innych pytań każdy z nas w tym okresie szczególnie sobie zadaje.

Patrzymy w siebie, ale również patrzymy na świat, na którym dzieje się tyle zła, tyle niewinnego cierpienia i tyle obaw co do przyszłości, że musi to budzić skojarzenia z tym czasem sprzed bez mała 2000 lat, kiedy wydawało się po ludzku, że Zło zapanowało niepodzielnie, że wszelkie nadzieje zostały stracone i pogrzebane wraz z Ciałem złożonym w grobie w Wielki Piątek.

Ale przecież wiemy, że po smutku i żałobie przyszedł dzień radości, dzień tryumfu Dobra i Miłości.

Dlatego też życzę nam wszystkim ufności i wiary, że i dziś owo Zło – choćby się wydawało potężne i nie do przezwyciężenia, musi zostać pokonane, bo nie ono jest Panem świata, a my możemy się starać do tego przyczynić naszymi małymi kroczkami – naszą niezgodą na lansowane ideologie, na lansowany styl życia stawiający w centrum własne „ja” i własne zachcianki bez oglądania się na innych, naszą odwagą wyrażania własnych opinii i na wiele innych sposobów.

Życzę, żebyśmy znajdowali siły na przeciwstawianie się złu i żeby radość nam sprawiał każdy przejaw dobra, których też jest tak wiele.

Życzę, żebyśmy słysząc w dniu Zmartwychwstania radosne „Alleluja!” poczuli pełnię radości i szczęścia, bo przecież nie jest „próżna wiara nasza”!

I wiedzmy, że „życie każdego człowieka jest baśnią napisana przez Boga” (Hans Christian Andersen), a „Człowiek jest tęsknotą Boga, jest celem Jego miłości” (św. Augustyn).

I żeby ta Boża radość i Boże szczęście zostały z nami na wszystkie następne – nawet te najtrudniejsze – dni.

Tego wszystkiego życzę w imieniu własnym oraz zarządu KZJ.

Wielkanoc 2015

   Marta Mieszkowska

 przewodnicząca zarządu KZJ

(photo by Julie Kertesz)

Życzenia wielkanocne od Matki Wawrzyny

matkaZmartwychwstały Pan Królestwo objął dziś, 

Wszechmogący Bóg okazał swoją moc,             

Zakwitł krzyż i karmi, chroni mnie,     

Jezus Pan rozdaje życie swe.

Szymanów, Wielkanoc 2015

Wszystkie Nasze Kochane Dzieci

Z błękitem wiosennego nieba w tle przesyłam Wam od wszystkich sióstr ciepłą pamięć i świąteczne życzenia. Szymanów lada chwila wybuchnie wiosną pełną cudownej zieleni i ptaszęcych śpiewów. Bocianie gniazdo czeka na lokatorów. Życie pokonuje z mocą wszelkie przeszkody i przebija się ku niebu.

Okres Wielkiego Postu powoli zmierza do końca, aby wprowadzić nas w piękne i wzruszające misteria Triduum Paschalnego. Mówią one o wielkiej miłości Boga do człowieka, o Jego przebaczeniu i oczekiwaniu na nasz powrót. Bardzo Was zachęcam do udziału w tych wyjątkowych nabożeństwach, których głębi nigdy do końca nie wyczerpiemy. To jest czas szczególnej łaski Bożego miłosierdzia, która  dotyka serc i dusz zarówno naszych, jak i tych, za których się modlimy. Bóg ukazuje nam, że żadna modlitwa, cierpienie czy łzy złączone z męką Jego Syna nie idą na marne i nie giną w otchłani nicości lub bezsensu. One zajaśnieją zwycięstwem dzięki krwi Zbawiciela.

Życzę Wam świątecznych dni ciepłych, pełnych radości i pokoju. Niech upłyną wypełnione obecnością osób kochanych i bliskich. Niech otoczy Was blask Jezusa Chrystusa, Zwycięzcy  śmierci, piekła i szatana. To Jezus zawsze ma ostatnie słowo i jest Panem także naszych czasów. Niech doda Wam odwagi w zmaganiu się z problemami codzienności. Serce, rozum i wolę niech wzmocni w dążeniu do dobra.

Życzę również oczu, które dostrzegą piękno i dobro, którymi Pan Bóg z całą obfitością nas obsypuje. Bądźmy prorokami Bożej wielkości i miłości.

Szczególną troską modlitewną otaczamy wszystkie Wasze bolączki i problemy, cierpienia i niepokoje. Dziękujemy Wam za całe dobro i życzliwość, pamięć i modlitwę, które bardzo  cenimy. Wyrazy wielkiej wdzięczności kieruję w stronę Zarządu i wszystkich członkiń KZJ-u, a zwłaszcza tych z Was, które w różny sposób ulepszają sposoby wzajemnego porozumienia, komunikacji i informacji. Dziękuję za wszystkie numery Głosu Koleżeńskiego i Kurierka, jak również za tworzenie strony internetowej itp. Cieszymy się wszystkimi Waszymi inicjatywami, które pomnażają na tym świecie dobro.

W Roku Życia Konsekrowanego szczególnie wzrusza nas Wasza troska o powołania i głęboko wierzymy, że Bóg pozwoli nam zbierać jej owoce.

Niech Pani Jazłowiecka, Matka jasna jak miłość, ukryje Was w swoim sercu wypełnionym po brzegi radością ze zmartwychwstania Syna

Matka Wawrzyna od Ducha Świętego