SPACER

Prace konkursowe – opowieści o zwyczajach szkół niepokalańskich

Zadzwoniła Masia, że jedzie z Aśką do Szymanowa i może się przyłączę.  Dziewczyny zawsze o mnie pamiętają , czasem dostaję taki telefon – Jedziesz z nami do Szymanowa? Jasne – jak tylko mogę… Spojrzałam w kalendarz – ślub Marcina – w Żyrardowie! Kiedy byłam w Żyrardowie? Na pewno w drodze do lub z Szymanowa. Pojadę po tym ślubie, przecież to tak blisko!

Jedziemy z moim mężem  Zbyszkie20150926_180713m – nie był w Szymanowie od naszego (!) 40-lecia matury. Podjeżdżamy pod klasztor od strony Szymanówka. Już wiem , że nie zobaczę żadnej Siostry i nie pójdę tym razem do kaplicy.  Nie będę przeszkadzać – pora modlitwy.

„Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,
Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza”

I tak jak zwykle bramą z dzwonem przeszliśmy w stronę „domu” błyszczącego w bieli niepokalańskiego habitu. To na tych schodach zawsze z Siostrami robiłyśmy zdjęcia na kolejnych zjazdach. Mam zdjęcie w kwiecistej spódnicy i radosnym uśmiechu, a potem z trzymiesięcznym Tadziem trzymanym za piętę przez S.Irmę… Idziemy tą samą ścieżką, w kierunku platanów- o, widać ule- tu p. Olewińska w swoim pszczelim kwefie działała dzielnie, by miód „szlachcił Pańskie stoły”. Dalej aleja dziś młoda dzielnie uzupełniana po przebudowie i remontach .Nowe życie i nowa historia , ale w tym samym miejscu i ta ciągłość dziejów.

Grobowiec się rozrasta- korytarze, odnogi i puste miejsca czekające na zasiedlenie. Ja ,kobieta cmentarna, czuję się tu przyjaźnie- coraz więcej znajomych osób, coraz więcej historii. S.Olga, wielka przyjaciółka mojej rodziny, gdy wróciła z Rzymu z beatyfikacji, nie powiedziała nic, nie odezwała się do nas, gdy przyszliśmy na Idzikowskiego po dzieci. Stała na górze schodów i patrzyła na nas, milcząc. A my  tam na dole. Ofiarowała nam różaniec od papieża i to wtedy widziałam Ją po raz ostatni…tzn. nie ostatni, bo przyszła do mnie już po śmierci…

20150926_180658Do kaplicy nie weszłam , ale stanęłam sobie po drugiej stronie-tak za Panią Jazłowiecką . I w tej mandorli znalazłam się ja- jak w obrysie Boskiej tęczy.

Droga poprowadziła nas do fontanny-dziś bez słoneczników-takiej dostojnej , w majestacie zabytku. I stamtąd spojrzałam na balkon- mojej pierwszej i czwartej klasy. To w tej Sali Ks. Kard. Wyszyński zamknął drzwi przed siostrami i śmiał się z maturzystkami.

Jeszcze tyle kwiatów i tyle pięknych gazonów-wychodzimy przez bramę z dzwonem-w stronę Szymanówka, w którym miałam pokój, a Siostra Irma przynosiła mi kanapki, gdy sprawdzałam maturę. Żeby oczy odpoczęły, patrzyłam na szklarnię i frezje-Siostry miały  takie piękne frezje.

Jedziemy do domu starą drogą i mijamy kościół-zawsze fascynował mnie ten wielki , monumentalny kościół-w takiej maleńkiej wioseczce-to najlepsza puenta!

Agnieszka Nagalska

 

Reklamy

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s