PORZĄDKI SZKOLNE, (z pamiętnika ósmoklasistki) 17.XII.1965 piątek

Prace konkursowe – opowieści o zwyczajach szkół niepokalańskich

Grażyna Gorecka, Szymanów 1965-1969

Na tablicy ogłoszeń ukazuje się wywieszka, na której napisane jest co nas czeka. A więc w piątek porządki szkolne. Ja będę w grupie sprzątającej klasę. Podobno będzie cudnie, bo pilnuje nas siostra Marta. Lekcje są 40 min., – szybko się kończą . Rekreacji nie ma. 15.30 rozpoczynamy porządki. „Marciszka” wyznacza, co która z nas sprząta. Ja z Basią Cieślak szoruję piec i wszystkie drzwi.  Piec, jak piec – wielkie to od podłogi do sufitu, a wyszorować go trzeba porządnie. Do roboty zabieramy się dosyć energicznie. Podstawiamy stół, na to ze 6 stołków – jednym słowem włazimy na piec. Pracowałyśmy z największym zapałem, a siostra chodziła i albo chwaliła, albo ganiła. Muszę przyznać, że siostra Marta jest bardzo pracowita, robiła za trzech, wszędzie jej było pełno. Chciałabym być taka pracowita, ale aby tego dopiąć trzeba dużo pracować nad sobą. Ale teraz to nie pracuję nad sobą, lecz nad piecem ! Gdy nasz piecuś był skończony, my byłyśmy oblane potem i oblepione brudem. Poszłam poprosić siostrę żeby sprawdziła. Pewna byłam, ze nas wychwali pod niebiosa, bo rzeczywiście wyszorowałyśmy porządnie, ale siostra powiedziała bardzo oględnie i bez entuzjazmu „powinno być czysto zrobione – weźcie się teraz za drzwi!”. Te też zrobiłyśmy porządnie. W połowie pracy dzwonek. Hurra! Podwieczorek! Z wielkim wrzaskiem zleciałyśmy do refektarza – brudne, rozczochrane, z rozpalonymi twarzami i świecącymi oczami, w fartuchach. Gdyby ktoś z boku oglądał nas to by pomyślał – oszalały dziewczyniska. Na pierniki rzuciłyśmy się jak zgłodniałe wilki. Po podwieczorku pracowałyśmy dalej. Nasza klasa była już na etapie pastowania. Siostra Marta powiedziała, że  mogę odpocząć, bo solidnie pracowałam. Początkowo ociągałam się, ale ostatecznie… mogę odpocząć! A jednak doceniła mój wysiłek. Po godzinie zebrałyśmy się wszystkie na sali gimnastycznej na apel sprawozdawczy z porządków. Nasze „opiekunki” ze starszej klasy zdawały raport. Publicznie pochwalona została Basia Cieślak, Halinka Iwaniuk i ja (oczywiście biorąc pod uwagę tylko naszą grupę). Na koniec siostra Irena ostrzegała, żebyśmy się tak nawzajem nie wychwalały, bo z dumy nie będzie miał kto jutro sprzątać. Grażyna Gorecka, Szymanów 1965-1969

Reklamy

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s