Opłatek na Kabatach, 13.12.2015

12371080_1092668537419185_7562898761043400567_o   Od wielu już lat, najpierw na „Idzika”, a teraz na „Kabatach”, w trzecią niedzielę adwentu wychowanki Sióstr Niepokalanek spotykają się na opłatku organizowanym przez Koło Warszawskie KZJ. Tym razem było to 13 grudnia.

Spotkanie rozpoczyna Msza św. o godz. 12.30, ale już wcześniej w salkach i korytarzach Domu czekają na nas otwarte ramiona Sióstr, które przyjeżdżają także z innych niepokalańskich klasztorów: Siostra Janina, Siostra Marta, Siostra Macieja, Siostra Anna, Siostra Stella… Zwykle przyjeżdża również Matka Generalna. Tym razem Matka Wawrzyna musiała w Jarosławiu uczestniczyć w ceremonii składania ślubów wieczystych, a Jej list z życzeniami świątecznymi był wydrukowany w 52 numerze Głosu Koleżeńskiego dostępnym na naszym spotkaniu.

12371021_1092667627419276_2743501838312327195_o   Celebrujący Mszę św. ksiądz kapelan w homilii mówił o pięknie naszego koleżeństwa, przyjaźni, silnej więzi z Siostrami i wartości wspólnej modlitwy. Aldona Tomaszewska przewodnicząca Koła Warszawskiego KZJ, odczytała ułożoną przez siebie modlitwę powszechną, w której zawarła nasze prośby i podziękowania

Po Mszy św. zebraliśmy się (niektórym koleżankom towarzyszyli mężowie) w refektarzu przy pięknie nakrytych stołach, zastawionych ciastami i owocami. Na każdym talerzyku był opłatek. Trudno było uciszyć gwar powitań aby można było przeczytać okolicznościowy fragment Ewangelii i przekazać świąteczne życzenia. W imieniu Sióstr ciepło i serdecznie zabrała głos przełożona Szymanowa, Siostra Macieja. Piękne życzenia złożyła przewodnicząca KZJ – Marta Mieszkowska, a ustępująca przewodnicząca Koła Warszawskiego, Basia Ciszewska, przedstawiła swoją następczynię, Aldonę Tomaszewską .

12363096_1092669087419130_8472891674638070241_oW tym roku było nas mniej niż w poprzednich latach. Być może przyczyną była data -13. grudnia i związane z tą smutną rocznicą różne spotkania, a może niekorzystna (i jak się okazało mylna) prognoza pogody. U nas atmosfera była gorąca: dzielenie się opłatkiem ze wszystkimi, spotkania z koleżankami z klasy, wspomnienia, plany przyszłych spotkań i rozmowy, rozmowy, rozmowy. I Siostry, które cały czas były z nami kosztem swojego niedzielnego wypoczynku, dzieliły nasze radości i nie tylko radości, i troszczyły się aby na stołach niczego nie brakowało.

Dziękujemy!

Maria Harasymowicz

Reklamy

Opłatek Rodziny Jazłowieckiej

Opł-4W dniu 19 grudnia 2015 na zaproszenie Prezesa , p. Jana Gromnickiego wzięłyśmy wraz z Marysią Harasymowicz udział w opłatku Rodziny Jazłowieckiej.

Niezmiernie budujące jest widzieć, jak odżywa i jest pielęgnowana przez młodsze pokolenia tradycja mająca swoje źródła w  historii. Tradycja, która od wieków kazała Polakom łączyć służbę Polsce ze służbą Bogu i pisała na sztandarach „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Uroczystość rozpoczęła się od przyjęcia przez Matkę Generalną meldunku od pocztów sztandarowych wszystkich obecnych formacji. A było ich niemało z całej Polski. Byli obecni zarówno spadkobiercy tradycji 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich: delegacja 14 batalionu Ułanów Jazłowieckich ze Stargardu Szczecińskiego, jak też liczne grupy rekonstrukcyjne rozsiane po całym kraju. Ta część, nawiązująca bezpośrednio do przedwojennej tradycji mającej miejsce w Jazłowcu,  była szczególnie atrakcyjna dla obecnych w Szymanowie dzieci.

Opł-7 (1)Następnie udaliśmy się wszyscy do kaplicy na uroczystą Mszę Św. w pięknej wojskowej oprawie ze wzruszającą homilią wykazującą powiązania patriotyzmu z wiernością Bogu.

Po zakończeniu Mszy Św. i kilku słowach podziękowań wygłoszonych przez p. Jana Gromnickiego  złożyłam również Rodzinie Jazłowieckiej życzenia w imieniu KZJ.

A potem – jak zwykle u Niepokalanek. Wieczerza wigilijna dla wszystkich licznie zgromadzonych gości: oczywiście najpierw łamanie się opłatkiem i życzenia, życzenia…., a następnie tradycyjne wigilijne potrawy i rozmowy przy stole, dopóki nie okazało się, że trzeba już je kończyć, bo rozpoczyna się kolejny, już ostatni, punkt programu, mianowicie spotkanie w wielkiej sali pod kaplicą. Tam wysłuchaliśmy jeszcze wystąpień przedstawicieli kolejnych uczestniczących w uroczystości jednostek, byliśmy m.inn. świadkami przekazania pięknych darów – pamiątek dla Rodziny Jazłowieckiej na  ręce jej Prezesa, i wkrótce okazało się, że pora już się żegnać.

Dziękujemy serdecznie p. Janowi za zaproszenie na to spotkanie, które umacnia związek pomiędzy naszymi stowarzyszeniami. przecież bardzo sobie bliskimi, bo opartymi na  więzi ze Zgromadzeniem ss. Niepokalanek i pielęgnowaniem tradycji niepokalańskich: w nas zaszczepionych przez wychowanie w szkołach Sióstr, w członkach Rodziny Jazłowieckiej przez zapoznanie się z bogatym dorobkiem tego Zgromadzenia.

Marta Mieszkowska

Jubileusz naszej www

1804295568_5b2235ab33_z

Z radością donoszę, że nasza strona internetowa https://naszkzj.wordpress.com, właśnie przekroczyła w tym roku 10.000 odsłon. Czyli tyle tekstów na niej przeczytaliście!

 

Jak donosi internetowa statystyka najchętniej czytacie nas w piątek a najlepszą godziną na czytanie jest według Was … 7.00 rano!

Do tej pory ukazały się na naszej www 144 teksty. Bardzo dziękuję Ewie Dubackiej  i wszystkim Autorkom za wspaniałe wypominki oraz Basi Ogrodowskiej za opowieści o polskich tradycjach świątecznych. Basiu- jesteś rekordzistką! Najlepiej czytane 2 teksty to Twoje opowieści o Matce Boskiej Śnieżnej (ponad 700 czytelników) i Matce Boskiej Zielnej (niemal 500 czytelników)!

Statystyka internetowa daje także możliwość podglądania skąd są nasi Czytelnicy. I zaskoczenie: z wszystkich kontynentów z wyjątkiem Antarktydy. Same zobaczcie w jakich krajach nas czytają (ułożone zgodnie z liczbą czytelników):  Polska, Niemcy, USA, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Szwecja, Ukraina., Litwa, Belgia, Włochy,  Australia, Irlandia, Norwegia, Szwajcaria, Austria, Białoruś, Cypr, Watykan, Hiszpania, Irak, Czechy, Dania, Holandia, Rosja, Finlandia, Kamerun, Słowacja, Nigeria, Łotwa, Turcja, Grecja,  Luksemburg, Chiny, Serbia, Brazylia, Argentyna.

Podejrzewam, że los rzucił tam Siostry lub wychowanki niepokalańskie.

Więc (choć wiem, że tak się nie zaczyna zdania)- Drogie Siostry i Koleżanki rozrzucone po całym świecie: ślę Wam ciepłe (choć internetowe) pozdrowienia z Mazowsza.

Administratorka strony www, Beata Rudnicka (matura Szymanów 1986)

(photo cc by Luc Legay)

 

Rekolekcyjna, niedzielna, szymanowska homilia

Niedziela, 23 sierpnia, homilia z Mszy św., godz. 12:00

Czytania z dnia

Joz 24, 1-2a. 15-17. 18b

Czytanie z Księgi Jozuego. Jozue zgromadził w Sychem wszystkie pokolenia Izraela. Wezwał też starszych Izraela, jego książąt, sędziów i przełożonych, którzy stawili się przed Bogiem. Jozue przemówił wtedy do całego narodu: „Gdyby wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu chcecie służyć, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu”.

Naród wówczas odrzekł tymi słowami: „Dalekie jest to od nas, abyśmy mieli opuścić Pana, a służyć obcym bóstwom. Czyż to nie Pan, Bóg nasz, wyprowadził nas i przodków naszych z ziemi egipskiej, z domu niewoli? Czyż nie On przed oczyma naszymi uczynił wielkie znaki i ochraniał nas przez całą drogę, którą szliśmy, i wśród wszystkich ludów, pomiędzy którymi przechodziliśmy? My również chcemy służyć Panu, bo On jest naszym Bogiem”.

Ps 34, 2-3. 16-23  
 

Refren: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

 

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, *

Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.

Dusza moja chlubi się Panem, *

niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Refren: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

 

Oczy Pana zwrócone na sprawiedliwych, *

uszy Jego otwarte na ich wołanie.

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym, *

by pamięć o nich wymazać z ziemi.

Refren: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

 

Pan słyszy wołających o pomoc *

i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, *

ocala upadłych na duchu.

Refren: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

 

Liczne są nieszczęścia, które cierpi sprawiedliwy, *

ale Pan go ze wszystkich wybawia.

On czuwa nad każdą jego kością *

i żadna z nich nie zostanie złamana.

Refren: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

 

Zło sprowadza śmierć na grzesznika, *

wrogów sprawiedliwego spotka kara.

Pan odkupi dusze sług swoich, *

nie zazna kary, kto się doń ucieka.

Refren: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

 

Ef 5, 21-32  
Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan. Bracia: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus Głową Kościoła: On, Zbawca ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom we wszystkim.

Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoja żony tak, jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje.

Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica ta jest wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła.

 


J 6, 63b. 68b
 
 

Alleluja, alleluja, alleluja.

Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem.

Ty masz słowa życia wiecznego.

 

Alleluja, alleluja, alleluja.

 
J 6, 54. 60-69  
Słowa Ewangelii według św. Jana. Ucząc w synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: „Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”.

A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?”

Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: „To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą”. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać.

Rzekł więc: „Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca”. Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodzili. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?”

Odpowiedział Mu Szymon Piotr: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga”.

 

Homilia

Słyszeliśmy słowa Jezusa Chrystusa „Pośród was są tacy, którzy nie wierzą”. „Pośród was są tacy, którzy nie wierzą”.  Co znaczy wierzyć? Osoba , która wierzy w istnienie Boga nie jest jeszcze osobą wierzącą ani nie jest chrześcijaninem. Dopiero wiara w Jezusa Chrystusa jako jedynego pośrednika miedzy ludźmi a Bogiem czyni z nas chrześcijan. Dopiero wiara w Jezusa Chrystusa jako jedynego Zbawiciela czyni z nas chrześcijan. Wiara, że tylko Jezus może nam pomóc, tylko Jezus może nas wskrzesić z martwych, tylko On jeden może wstawiać się za nami u Ojca skutecznie. Czy wierzę? Jezus zachęca nas do heroicznej wiary. Nie do takiej wiary na trochę, nie do takiej wiary połowicznej. Niektórzy, którzy nie doczytali Słowa Bożego twierdzą, ze wystarczy mieć taką małą wiarę jak ziarnko gorczycy ale przecież Pan Jezus gani uczniów za małą wiarę. Gdy nie mogą wypędzić złego ducha mówi „wy małej wiary”. Gdy Piotr stąpa po jeziorze i zaczyna tonąć, Jezus mówi do niego „człowieku małej wiary”. Mała wiara jest zła. Nie do takiej wiary nawołuje Chrystus. Jeśli dobrze przeczytamy przypowieść o ziarnku gorczycy, jeśli przeczytamy ją ze zrozumieniem to jest tam napisane „jeśli będziecie mieli wiarę tak ogromną, tak potężną jaką ma w sobie to malutkie ziarnko, to nie będzie dla was nic niemożliwego”. Pan Jezus nie porównuje wiary do maleńkości tego ziarenka ale porównuje wiarę do tego potencjału jaki drzemie w tym malutkim ziarenku. Pyłem marnym jesteśmy, tak niewielcy, tak mało znaczący a w nas może narodzić się tak wielka wiara, że będziemy czynili rzeczy jakie czynił Jezus a nawet większe uczynimy, bo On zostawił nas właśnie po to z misją, nie po to, byśmy się lękali, obawiali, budowali wokół siebie mury ale po to byśmy stąpali po wężach i skorpionach. Nie po to żebyśmy się trzęśli przed demonami ale żeby demony pryskały przed nami, żeby to one się przed nami trzęsły i bały.

Prośmy dziś Jezusa o łaskę tak silnej wiary abyśmy mogli każdą ziemię na jaką stąpnie nasza stopa ofiarować Jezusowi gdziekolwiek chrześcijanin pojawi się tam ma pojawić się wraz z nim Królestwo Boże. To nie jest dla tych z obrazka, to nie jest dla świętych z obrazka misja. To jest misja dla każdego z nas, dla pospolitego chrześcijanina, bo mamy być pospolitym ruszeniem. To my jesteśmy Ciałem Jezusa Chrystusa, to pośród nas jest Królestwo Boże. Chrystus jest realistą i wie o naszych słabościach i stąd mówi, że „moc Boża w słabości się doskonali”. Wtedy kiedy nam nic nie wychodzi, kiedy własnymi siłami nic nie potrafimy wtedy włącza się Chrystus i robi cudowne rzeczy – nie wiemy jak to się dzieje i robi to naszymi rękoma, naszymi ustami. Zaprośmy Go do naszego życia tak zdecydowanie, tak może po raz kolejny ale tym razem żeby wszedł jeszcze głębiej i w nas zamieszkał, żebyśmy nie mieli wymówek „jeszcze nie teraz” , „Panie, tak ale jeszcze nie teraz” albo „Panie wszystko, wszystko  tylko nie to”. To bezwarunkowe „Tak” z naszej strony jest potrzebne Chrystusowi by nasza wiara góry przenosiła. To bezwarunkowe „Tak” to żaden heroizm to tylko nasza zgoda: „ Panie, działaj w moim życiu, działaj przeze mnie”.

Jest taka piękna bajka o mrówce, jak to mała mróweczka modliła się „Boże, wykorzystaj mnie w Twoim dziele. Poślij mnie” i po długich modlitwach Pan Bóg odezwał się „Kochana mróweczko, wybrałem cię, żebyś wybudowała mi pałac”. Mrówka wzięła się do roboty. Najpierw zaczęła szukać miejsca na pałac, przemierzyła wiele kilometrów, mijały lata aż wreszcie znalazła to miejsce, które według niej najbardziej się nadawało. Potem zaczęła rysować plany, mijały kolejne lata i kiedy plan był gotowy ta mała mróweczka wzięła się do kopania rowu pod fundament. Po pięciu kolejnych latach ten rów był głęboki na 20 cm, długi na 10 cm, szeroki na 15 cm. Po kolejnych pięciu latach był on dwa razy większy ale ciągle malutki i wtedy Pan Bóg odezwał się po raz drugi „Dobrze pracowałaś kochana mróweczko. Ja zrobię resztę.”

Ważne by zacząć, ważne by powiedzieć „tak” a w naszym życiu gdy rozpoczniemy z miłością i zaangażowaniem Pan Bóg powie swoje drugie słowo „dobrze pracowałaś, kochana mróweczko. Ja wykonam resztę”. Nie ustawajmy w modlitwie o taką wiarę ze Pan Bóg nie tylko nas posyła ale Pan Bóg jest tym, który kontynuuje rozpoczęte przez nas dzieło. Wielka wiara przyciąga. Wielka wiara przyciąga jak światło latarni przyciąga zagubione statki.

W pewnej miejscowości, w której mieszkali sami wierzący w Jezusa Chrystusa mieszkał tez pewien ateista i przekonywali go wszyscy, i najbliżsi,  i  sąsiedzi, i tłumaczyli – nic tego. Pozostał ateistą takim, jakim był. Którejś nocy wybuchł w kościele pożar. Wszyscy pobiegli z wiadrami wypełnionymi wodą i pobiegł też ten ateista i jego kolega mówi „ no, ciekawe, po raz pierwszy widzę cię biegnącego do kościoła. To niepodobne do ciebie”. Na co on mówi  „Biegnę, bo po raz pierwszy widzę kościół w ogniu”. Gdyby nasze wspólnoty płonęły ogniem Ducha świętego, to ludzie oknami i drzwiami wchodziliby do naszej wspólnoty. Gdyby widzieli z daleka jak się kochamy, jak płoną nasze serca, nie moglibyśmy się w zakonach opędzić od osób, które chcą do nich wstępować. Coś się w nas załamało. Gdzieś może zbyt wiele wzięliśmy na siebie zapominając, że Pan Bóg zawsze wypowiada to drugie słowo: „dobrze pracowałaś, pozwól bym Ja dokończył, bym Ja czynił dalej.” Ta wiara Jezusowi Chrystusowi to często pozwolenie by On działał, to usunięcie się na bok. Ale wychowani często jesteśmy w takim aktywizmie, że jeżeli to my nie zrobimy to….  tak jak Abraham, o którym wczoraj mówiłem, chciał Panu Bogu pomóc, bo widział, że sobie Bóg nie radzi z realizacją obietnic. Pan Bóg sobie poradzi ze wszystkim, pozwólmy Mu działać.

Chciałbym jeszcze opowiedzieć krótką historię z mojego życia gdy Pan Bóg pokazał mi, ze to nie w moim działaniu jest Jego moc ale w moim nic –nie-robieniu. Czasem może się Jego moc jeszcze bardziej objawić. Gdy pracowałem na południu Włoch miałem przyjaciela młodszego ode mnie, miał na imię Marcello, miał 17 lat. Był chłopcem szczególnym, bo zamiast chodzić z rówieśnikami na dyskoteki to opiekował się chorymi, sprzątał im, robił zakupy, czytał im książki i uchodził w miasteczku jako osoba szczególna, jako chłopiec taki naprawdę święty. Pobożny wg tej pobożności jaką definiuje św. Jakub- troska o najbardziej potrzebujących. I kiedyś Marcello znalazł się w miejscu gdzie mafia załatwiała swoje porachunki i został brutalnie zabity. Pojechałem do domu Marcello. Wszyscy zrozpaczeni. Nie było jednak jego mamy. Jego mama wracała właśnie pociągiem z Mediolanu i zastanawialiśmy się jak powiedzieć matce, o tym co się wydarzyło. Zwykle Marcello czekał na nią na dworcu. Teraz posłaliśmy jej siostrę. Gdy przyjechała już była zdziwiona, że nie ma Marcello. Do szybkiej kawy siostra zdążyła wrzucić jakieś środki uspokajające. Kiedy przyjechały  do domu, kiedy jego mam weszła i zobaczyła wszystkich bliskich siedzących w milczeniu zrozumiała, ze stała się jakaś tragedia i gdy doszło do niej, że jej ukochany syn nie żyje zamknęła się w swoim pokoju, głośno płakała i wołała do Boga „Boże, dlaczego jesteś taki niesprawiedliwy, dlaczego zabrałeś mi mojego ukochanego syna, dlaczego Boże jesteś taki okrutny i zły.” Potem poprosiła bym do niej przyszedł. Usiadłem obok niej na łóżku i słuchałem jak wygrażała Panu Bogu, jak płakała i wtedy w myślach pytam się: „Boże, jak ja mam Ciebie obronić? Co ja mam jej powiedzieć?” I słyszę:  „Ty chcesz mnie bronić? Kim ty jesteś?” ale „co mam Boże mówić do tej zrozpaczonej kobiety?” I wtedy w głębi mojego serca słyszę „Nic nie mów. Po prostu bądź. Po prostu siedź aby ta kobieta w tym nieszczęściu wiedziała, że Ja jej nie opuściłem”. Przesiedziałem obok niej prawie całą noc i nie powiedziałem ani jednego słowa. I w tym NIC-NIE-ROBIENIU Pan Bóg miał swój cel ale oczekiwał ode mnie tej wiary, że to nie ja mam działać. Ja mogę tylko popsuć i mówił do mnie „Pozwól bym Ja działał. Uwierz, że zrobię wszystko co trzeba”. I są takie sytuacje w naszym życiu, kiedy próbujemy przedobrzyć. Pozwólmy Chrystusowi by działał. Zawierzmy, że On ma swój czas, że On ma swoje metody a czasem nas potrzebuje tylko po to, byśmy byli. Do tego nie trzeba żadnych studiów teologicznych, do tego trzeba wiary, że On działa i że On wie co robić.

Słyszeliśmy dzisiaj w jednym z czytań o kluczu Dawida, który otwiera i nikt nie zamknie. On również zamyka ale on jest przede wszystkim do otwierania. To nie jest klucz, który został przekazany tylko świętemu Piotrowi. To jest klucz, który Jezus Chrystus daje każdemu ze swoich uczniów. To jest klucz do ludzkich serc. To jest klucz, który otwiera ludzkie serca. Masz go w ręku. Używaj go. Do tego nie trzeba słów, do tego trzeba naszej zwykłej obecności. Świętość to nie jest „robienie czegoś”. To tak jak dziś jedna z sióstr powiedziała „To jest podążanie. Idziemy przez życie i wystarczy iść przez życie i być obleczonym w Jezusa Chrystusa i przyglądać się jakich cudów dokonuje. Święci to nie są ludzie, którzy zasłużyli na świętość. Święci to są ludzie, którzy zrobili Chrystusowi miejsce w swoim życiu. Zróbmy trochę więcej miejsca by Chrystus mógł działać. Amen.

 

Rekolekcje Szymanów, sierpień 2015

„Miłość większa od wiary”,  prowadzący ks. Wojciech Żmudziński, SJ

Tematy zebrane w książkach: „Miłość większa od wiary”, „Niebo jest w nas”

Streszczenia powstały z potrzeby chwili i serca, na podstawie notatek z konferencji a nie nagrania.  Z tego powodu mogą być przeróżne nieścisłości ale starałam się oddać wiernie przekazywaną myśl ale niekoniecznie tymi samymi słowami. Tylko zapis ostatniej homilii z niedzieli jest odtworzeniem nagrania z dyktafonu. Żaden z tekstów nie był przedstawiony do autoryzacji ani porównany z tym, co jest napisane w książkach ks. Żmudzińskiego z jednym wyjątkiem: modlitwa odnaleziona w obozie Ravensbrück jest przepisana z książki.

Tutaj można pobrać całość streszczenia- gotową do wydruku, w formacie pdf.Kurier KZJ nr14_ sierpien2015_dodatek

Piątek, 21 sierpnia, wspomnienie św. Piusa X, papieża, Konferencja I , godz. 10:30

Rekolekcje są przeważnie skojarzone w głowie rekolektanta z nadzieją na przemianę i to przemianę znaczącą a najlepiej życiową. Metanoia.

26-letni Ignacy z Loyoli przeżył przemianę swojego życia po przeżyciu trzech spotkań: spotkaniu z kulą armatnią, która roztrzaskała mu nogę w przegranej obronie Pampeluny, spotkaniu z drugim człowiekiem, dowódcą wojsk przeciwnika, który zachował się wobec niego rycersko oraz w spotkaniu ze Słowem Bożym.

TRZY SPOTKANIA

„Kula armatnia” – zderzenie z ciężkim doświadczeniem, np. chorobą.

Spotkanie z drugim człowiekiem – opowiastka o biznesmenie z Ameryki Łacińskiej, jego super  samochodzie podarowanym przez brata i spotkaniu z nieznanym chłopcem.

Chłopiec zapytał skąd biznesmen ma taką super  furę, a kiedy dowiedział się, że to prezent od brata. powiedział „chciałbym być takim bratem…” Biznesmen był zaskoczony takimi słowami i zaproponował chłopcu przejażdżkę po mieście. Wstąpili drodze do domu chłopca w ubogiej dzielnicy. Z domu chłopiec  wyniósł na rękach swojego sparaliżowanego brata i biznesmen usłyszał, jak chłopiec mówi do swojego brata : „kupię ci taki samochód”.

Spotkanie ze Słowem Bożym – opowiastka o człowieku, który na straganie zainteresował się bardzo pięknym wydaniem Biblii. Sprzedawca chciał mu ją podarować, ale człowiek przyznał wtedy z wahaniem, że nie może przyjąć takiego prezentu, bo prawdziwym powodem tego zainteresowania są cudownie cienkie kartki, które jak bibuła, rewelacyjnie nadają się na skręty. Po chwili przemyślenia sprzedawca jednak podtrzymał swoją propozycję, ale pod pewnym warunkiem, na który człowiek ów przystał też po chwili przemyślenia. A zgodził się mianowicie na to, że zanim wypali skręta to najpierw przeczyta to, co na tym skrawku jest napisane. Po jakimś niekrótkim czasie mężczyźni spotkali się przypadkowo ponownie.  Ów człowiek rozpoznał sprzedawcę sprzed lat i podziękował za zaufanie, jakie mu sprzedawca kiedyś okazał. Poczęstował go przy okazji  dalszym ciągiem. Powiedział: „ wypaliłem całego św. Mateusza, potem św. Marka a potem też niestety całego św. Łukasza. Dopiero jak doszedłem do Ewangelii wg św. Jana  rozdział 3, wers 16, zrozumiałem, że Bóg tak kocha mnie, że Syna swego dał….”

Kula armatnia przemienia. Metanoia.

Co jest twoją kulą armatnią?

Trochę o budowanie na skale: do skały zwykle trzeba się dokopać głęboko. Dokopywanie polega na odrzucaniu kolejnych warstw niepotrzebnych np. piasku czy gliny albo darni czy też kwiatków, z którymi ciężko bywa się rozstać. Dla nas skałą jest Chrystus.

Inne popularne kule występujące w życiu człowieka to:

KULA U NOGI – spowalnia i hamuje przemianę życia. Kulą u nogi może być utrapienie, rany zadane nam przez innych ludzi i rozpamiętywanie niesprawiedliwości jaka nas spotkała.

KULA KRYSZTAŁOWA jest wtedy kiedy oczekujemy, że Pan Jezus rozwiąże wszystkie nasze problemy, odpowie na wszystkie nasze pytania gdy tymczasem to Pan Jezus zadaje nam pytania np. „Kim dla ciebie jestem?” Chrystus uczy nas żyć pogodnie pomimo problemów i pomaga nam je dźwigać. Co to za sztuka być w życiu szczęśliwym kiedy wszystko świetnie się układa?

Przykład: hebrajska modlitwa Kadisz nazywana niesłusznie modlitwą za zmarłych jest w rzeczywistości modlitwą przy zmarłym. Jest wychwalaniem dobroci Boga pomimo śmierci najbliższej, kochanej osoby. Wtedy ta modlitwa ma swój ciężar wyznania wiary a wiara nabiera mocy.

KULA inwalidy czyli podpórka, która umożliwia chodzenie. Takie coś bez czego wydaje nam się, że nie możemy żyć np. ktoś nie może żyć bez pracy.

KULA JAK BAŃKA MYDLANA. To jest życie w pogoni za sensacjami religijnymi, za kolejnymi uniesieniami pobożnymi lub kolejnymi formami praktyk religijnych. Takie bańki prowadzą do skostnienia.
WNIOSKI:
• Nie można budować na przykazaniach albo raczej na własnych wysiłkach w przestrzeganiu dekalogu,
• nie wolno budować na „kulach” ale tylko na Tym, Który Syna swego jedynego dał….”
• można zbudować relację MIŁOŚCI tylko na skale a tą skałą jest doświadczenie spotkania z Bogiem

Piątek, 21 sierpnia godz 12:, homilia z Msza św.

Pieśń na wyjście:
Matko jasna jak Miłość, Jazłowiecka Pani
Sercom naszym daj pokój
Módl się razem z nami.
W dłoniach Twych, Matko
Błękit i uśmiech.
W dłoniach Twych, Matko
Odwieczna radość
Światło pielgrzymów
Drogo wątpiących
Bądź nam nadzieją i siłą.
Matko jasna jak Miłość….

Przyjmij modlitwę
Srebrną, łez pełną
Biednych i chorych
Świata całego.
Przyjmij wędrowców
Strudzonych drogą
Ukaż nam ścieżki Miłości.

 

Czytania z dnia: Rut 1,1.3-6.14b-16.22; Ps. 146, 5-19; Mt. 22, 34-40

Z homilii nt. pytania z Ewangelii „Które przykazanie jest najważniejsze?” Jakie nowe przykazanie? Miłość nie jest żadnym nakazem. Będziesz miłował jest wyrażone w czasie przyszłym, jest obietnicą. To doświadczenie Miłości wzywa nas i przynagla do tego, żeby na tę Miłość odpowiedzieć. Tylko po doświadczeniu Miłości możemy być uzdolnieni do miłowania. Sami z siebie nie potrafimy miłować ani zmienić tej kolejności wydarzeń.
Piątek, 21 sierpnia, Konferencja II, godz. 15:10, po Koronce do Miłosierdzia Bożego,

Przemiana życia to radykalna zmiana myślenia. Jeżeli dokona się taka przemiana i jest pragnienie czynienia tego co Bóg chce to wtedy można robić co się chce.

Trochę o tajemnicy sprawiedliwości:
W Starym Testamencie jest sprawiedliwość MISHPAT i ten rodzaj sprawiedliwości dokonuje się przed sądem. Jest prawo, które mówi „oko za oko i ząb za ząb”, a sprawiedliwość wyraża się we współmierności kary do straty i nie wolno żądać więcej. Należy to rozumieć tak: tylko jeden wybity ząb za jeden wybity ząb, tylko jedno wybite oko się należy po sprawiedliwości za jedno wybite oko. Ten rodzaj sprawiedliwości funkcjonuje do dzisiaj.

Przykład z Księga Daniela rozdział III, historia Zuzanny (tekst deuterokanoniczny).

Zuzanna, wierna żona otrzymuje od dwóch mężczyzn propozycję zdrady, którą odrzuca. Jest szantażowana przez dwóch mężczyzn ale ponownie odmawia. Mężczyźni w ramach odwetu donoszą do sądu o rzekomej zdradzie Zuzanny, a karą za cudzołóstwo była śmierć. Wtedy pojawia się prorok Daniel i powołuje się najpierw na prawo współmierności kary do krzywdy, a potem żąda przesłuchania osobno każdego z dwóch mężczyzn, świadków rzekomej zdrady. Żeby można było wydać wyrok skazujący oskarżonego, prawo wymagało, aby zeznania świadków były zgodne. Jeżeli natomiast okazywało się, że zeznania świadków nie są zgodne, czyli są fałszywe, to świadków spotykała taka sama kara, jaka miała by być wykonana na niesłusznie oskarżonym. Jednym słowem jeżeli jakaś sprawa trafiła to sądu, to kara przewidziana dla tego rodzaju przestępstwa musiała być wymierzona, wyrok wydany i bezwzględnie wykonany albo na oskarżonym albo na oszukańczym świadku.

Pan Jezus powołuje się na inną sprawiedliwość, RIB, która też wtedy w prawie funkcjonowała. Wg tego rodzaju ofiara jest sędzią dla swojego krzywdziciela i może karę współmierną sama wyznaczyć lub jej zaniechać. Wtedy i tylko wtedy wyrok nie musi być wykonany.

W trakcie procesu Jezusa nie zgadzają się zeznania świadków. Piłat pyta Jezusa, ofiarę „A co Ty na to?” a Jezus milczy. Wie i wiedzą też faryzeusze, że karą za bluźnierstwo jest śmierć, a jeżeli zeznania świadków nie są zgodne, to wyrok śmierci ma być wykonany na fałszywych świadkach. W tym kontekście można lepiej zrozumieć sens słów uczonego w prawie faryzeusza , który mówi „lepiej, żeby zginął jeden niewinny, niż cały naród Izraela”. Jezus jest ofiarą i jako ofiara może dokonać sądu nad Izraelem wg sprawiedliwości RIB i woła z krzyża „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. Pan Jezus usprawiedliwia z krzyża każdego, kto się sam oskarża.

 

O sakramencie pojednania. Przykład z życia rekolekcjonisty: spowiedź pt „Troszeczkę” . Jako kleryk ks. Wojciech spowiadał się pewnego razu u starego księdza, doświadczonego spowiednika wileńskiego pochodzenia. Był zbulwersowany, że kapłan za po każdym wypowiedzianym grzechu jakby pomniejszał jego ciężar pytając o kolejny, co sprawiało wrażenie oczekiwania na jakiś inny, w końcu „prawdziwy” grzech. Nie o to chodziło. Kapłan podnosił go a nie dobijał. Patrz odniesienie do grzechu pierworodnego, który też zostaje jakby „pomniejszony” przez nazywanie go „błogosławioną winą”. Błogosławioną, bo po nim i niejako z jego powodu wylała się łaska przebaczenia.

Boże przebaczenie wygląda tak: „zabiłeś mojego ukochanego Syna, teraz adoptuję ciebie, ty zechciej być moim ukochanym dzieckiem, a ja dam ci moją moc.”

Jaki obraz Boga nosimy w swojej głowie? Czasami wyobrażamy sobie , że Bóg czyha na nasze błędy i zlicza skrupulatnie nasze grzechy.

W księdze Wyjścia. Lud Izraela oddawał cześć złotemu cielcowi dlatego, że wyobrażał sobie, że właśnie tak wygląda ich bóg. Izraelici wtedy nie uświadamiał sobie tego, że są bałwochwalcami.
Mamy często niewłaściwy obraz Boga który nie pozwala nam dojrzewać w wierze i być ludźmi wolnymi.

A jak będzie wyglądał nasz sąd ostateczny, ten o którym wspominamy w wyznaniu wiary? W Piśmie św jest ciekawa rzecz, apostołowie będą razem z Jezusem sądzić narody.

O sądzie: możemy wyobrazić sobie taki film z własnego życia, w którym Pan Jezus czyta z dwóch ksiąg. Z księgi dobrych uczynków wymienia nawet nasze najdrobniejsze gesty serdeczności okazane drugiemu człowiekowi. Jesteśmy zaskoczeni, wzruszeni…. „I o tym też pamiętasz , Panie?” A potem kiedy Pan Jezus otwiera drugą księgę naszych złych uczynków to jesteśmy zawstydzeni, bo Pan Jezus pokazuje nam, że ta druga księga jest pusta, bo grzechy, które raz nam przebaczył przestają istnieć. Nie ma ich. Zostają niestety poranienia ale to już inna sprawa. Miłosierny Bóg nie czyha na nas.

Co to znaczy, że bliskie jest Królestwo Boże? To nie oznacza, że niebawem przyjdzie. Oznacza, że ono jest obok, blisko nas albo pośród nas. Jeżeli nie znajdziesz go teraz, to nie znajdziesz go po śmierci.

Opowiadanie o Renacie, o jej przygotowaniu do chrztu w dorosłym wieku, o staruszce i kradzieży torebki, spotkaniu z Chrystusem. Renata żyła bez Boga i coraz bardziej staczała się. Historia jej życia to domy dziecka, zakłady poprawcze, wyroki. Na głodzie narkotykowym Renata napadła na ulicy na staruszkę i wyrwała jej torebkę. Kiedy ją wybebeszała w poszukiwaniu pieniędzy staruszka wyciągnęła do Renaty rękę, czule pogłaskała po głowie i powiedziała bez cienia urazy „ Biedne dziecko, ciebie chyba nikt nie kochał”. Wiara to nie jest wysilanie się. Wiara to jest odwaga, żeby wyciągnąć rękę do drugiego człowieka. Królestwo Boże jest na wyciągniecie ręki, jest blisko.

Daj się kochać Chrystusowi – to wystarczy.

Opowiastka o postanowieniu księdza rekolekcjonisty po wysłuchaniu pewnej poruszającej homilii o Dobrym Pasterzu. Ta sama homilii poruszyła też koleżankę księdza rekolekcjonisty, która przyszła na Mszę sw ze swoim dziadkiem, prawdziwym pasterzem. Dziadek zapytany o zdanie powiedział: „tak, dobre, dobre ale owcy to on w życiu nie widział.” Żeby zobaczyć owce ks. Wojciech postanowił zatrudnić się na czas jakiś w Wielkiej Brytanii jako pasterz owiec. Zdarzyło się kiedyś, że owce przeszły pod siatką poza pastwisko ale nie mogły wrócić chociaż chciały. Raniły się o siatkę przy próbach powrotu ale nie dawały się wziąć na ręce, żeby je przenieść. Chciały koniecznie wrócić samodzielnie.

Trzeba dać się przenieść Panu Jezusowi, żeby nas przeniósł, poranionych.

Piątek, 21 sierpnia, godz 20:00 Modlitwa wieczorna

Czytanie z księgi Wyjścia:
Gdy Mojżesz pasł owce swojego teścia… przyszedł do świętej góry Horeb…Pan przemówił do Mojżesza….. Mojżesz zauważył , że krzew płonie ale się nie spala…

Tylko niektóre prośby:
• Panie Jezu jesteśmy tu po to żebyś zadawał nam pytania
• Mojżesz spotkał Boga w trakcie swojej codzienności. Kiedy Panie mówisz do mnie w mojej codzienności,
• Panie, spraw abym zauważał Cię każdego dnia.
• Rozpal we mnie ogień, który nie spala, ogień Twojej miłości
• Panie przyjdź kiedy chcesz, w dzień, w nocy, we śnie.

Sobota, 22 sierpnia, Konferencja I, godz. 10:30

W życiu jest różnie i różne przeżywamy chwile. Czasami zachwytu Bogiem, nad jego stworzeniem, pięknem natury etc… ale są też chwile zwątpienia i prób jak w historii Abrahama.

Rdz 12, Pan przemówił do Abrahama….wyjdź….
Było wielu bożków za czasów Abrahama. Jak to się stało, że Abraham zaufał jakiemuś nieznanemu Bogu, który właśnie go wezwał? Abraham musiał mieć wcześniejsze doświadczenie prawdziwego Boga, np. zachwyt Bogiem poprzez podziw dla harmonii stworzenia, piękna natury.
Bardzo ważne są nasze pierwsze zachwyty nad potęgą Boga, przeważnie te z dzieciństwa. Kiedy Bóg Ci się objawiał? Jakie to były momenty? Bóg objawia się np. w lęku małego dziecka przed burzą i prośbami dziecka skierowanymi do Boga …
W dzieciństwie towarzyszy nam pewna mądrość, często niewypowiedziana, intuicja Boga, łatwość wyczuwania tajemnicy i rozumienia Bożych spraw.
Przykład: opowiastka o Ani z przedszkola.
Pytanie pani: Aniu, co malujesz?
Ania: Boga.
Pani: Aniu, przecież Boga nikt nie widział
Ania: To zobaczą.
Ania zastanawiała się nad tym, dlaczego Boga nikt nie zobaczył, a potem odpowiedziała, że
małe rzeczy można zobaczyć tylko przez wielkie przybliżenie przez mikroskop.
Dużych rzeczy nie można zobaczyć z bliska. Żeby zobaczyć duże rzeczy, trzeba odejść, oddalić się, żeby objąć obiekt wzrokiem. Boga nikt nie wiedział, bo Bóg jest bardzo wielki nikt nie jest w stanie objąć Go wzrokiem bo jest bardzo blisko.
Abraham miał:
• tę dziecięcą intuicję
• pewien naturalny zachwyt Bogiem
• doświadczenie młodzieńczego buntu przeciw infantylnemu obrazowi Boga „Bozia mnie wysłucha albo zmówię paciorek”.

Opowiastka o straganie ojca z figurkami. Ojciec Abrahama wytwarzał i sprzedawał figurki bożków. Pewnego razu kiedy Abraham został sam na straganie to porozbijał figurki. Na pytanie ojca, co się stało, odpowiedział: „bogowie pokłócili się między sobą i się wytłukli.”
Taki młodzieńczy bunt jest w życiu każdego człowieka potrzebny po to, aby każdy sam mógł odnaleźć od nowa Boga, który chce wejść z nami w dialog i bliską relację.

Obraz pobożności ze Starego Testamentu pokutuje do dzisiaj. Taka pobożność wyraża się w mnożeniu modlitw i skrupulanckim przestrzeganiu nakazów religijnych.

W Nowym Testamencie  (Jk 1, 27) prawdziwa religijność i pobożność polega na trosce o wdowy i sieroty, na pomaganiu im w ich utrapieniach i na tym, byśmy robili to z czystą intencją.

Czystość to wolność od myślenia wg zasady „coś za coś”, wg której myśli świat. Bądźcie czystej intencji tzn. bądźcie bezinteresowni, bądźcie wolni nawet od interesownych dobrych uczynków. Nawet dobrymi uczynkami nie można zarobić sobie na niebo. Prawdziwe bezinteresowne dobre uczynki wyrastają z wdzięczności, że do nieba już zostaliśmy przyjęci. Niebo jest tu.

„To ja Was umiłowałem” mówi Pan Jezus a po naszej stronie jest dać odpowiedź. To On nas wybrał.
J 21 rozmowa św. Piotra z Panem Jezusem, albo inaczej: spowiedź św. Piotra.
Pan Jezus 3 razy zadaje wcale nie to samo pytanie i odpowiedź Piotra za każdym razem jest inna. Trzy identycznie po polsku brzmiące pytania wynikają z trudności językowych przy tłumaczeniu. W języku polskim jest tylko jedno słowo kochać (miłować to synonim), zamiast trzech występujących w języku greckim, trzech o różnym znaczeniu (eros, philos, agape).
Pan Jezus pyta Piotra o inny rodzaj miłości, a Piotr odpowiada „na innym poziomie”. Agape to miłość „najwyższej próby”, miłość bezwarunkowa. Philos to miłość braterska, oparta na relacji przyjacielskiej.
• Piotrze, czy ty mnie kochasz (agapeo)? Panie, Ty wiesz, że Cię kocham (phileo).
• Piotrze, czy ty mnie kochasz (agapeo)? Panie Ty wiesz , że Cię kocham (phileo).
• Piotrze, czy ty mnie kochasz (phileo)? Piotr zasmucił się, bo za trzecim razem Pan nie zapytał go już o Agape, miłość bezwarunkową, która poświęca się dla drugiego, i odpowiedział „ Panie Ty wiesz, że Cię kocham, ale tylko tak jak po ludzku potrafię, ułomnie, koślawo.”

Panie, przyjmij moją miłość marną, nie taką, jaką Ty nas ukochałeś, ale taką moją, zwykłą, ludzką, kulawą. Spowiedź jest wyznaniem miłosnym, gdzie z jednej strony penitent słyszy przebaczenie pełne miłości Chrystusa a z drugiej strony sam spowiada się z wypełniania miłości wobec Boga lub bliźnich. Opowiadaj swoimi czynami , że istnieje Miłość jeszcze większa. Nie trzeba się gorszyć tym, że nie potrafimy kochać tak jak Chrystus, bo to może być nasz etap oddalenia i pożytecznego buntu.
Abraham dostaje od Boga obietnicę otrzymania potomka, ale traci w końcu cierpliwość i wpada w kryzys wiary „przecież obiecałeś…”
W naszym przypadku brzmi to mniej więcej tak: „Panie Boże przecież obiecałeś mi sukces”. Myślenie Abrahama: jeżeli Bóg nie realizuje swoich obietnic, to może trzeba Panu Bogu pomóc. Syn zrodzony z Hagar czyli nareszcie pomogłem Panu Bogu kiedy był bezsilny. Bóg ma swój czas, a my nie chcemy czekać, chcemy już. Bóg mówi „bądź cierpliwa”. Kiedy przychodzi zwątpienie, to przeważnie wtedy mamy swoje pomysły na życie, chcemy je układać po swojemu.

Opowiastka o tym, że nic nie trwa wiecznie.
Pewien człowiek stracił pracę, popadł w długi, żona od niego odeszła, a dzieci wdały się w złe towarzystwo. Poszedł poskarżyć się przyjacielowi i mówi „Bóg mnie opuścił, a przecież jestem człowiekiem wierzącym, pomóż mi, bo wszystko straciło sens”.
Przyjaciel poradził mu tak: weź dużą kartkę, powieś w widocznym miejscu i napisz na niej „NIE ZAWSZE TAK BĘDZIE”. Czas mijał, najpierw wszystko było tak samo źle, ale później udało się temu człowiekowi znaleźć pracę, potem wróciła żona a i dzieci jakoś zaczęły się prostować. Nie wiadomo jak, ale kartka zadziałała. Człowiek poszedł z tą kartka do swojego przyjaciela, żeby mu podziękować i kartkę oddać, a przyjaciel popatrzył i powiedział: weź tę kartkę, powieś w domu w widocznym miejscu, bo NIE ZAWSZE TAK BĘDZIE.

W życiu jest raz tak, raz siak. Trzeba poczekać, żeby Pan Bóg mógł powiedzieć : „Dziękuję ci za twoją wierność.”
Bóg też się modli do Boga. Duch Św. wstawia się za nami w niewysłowionych błaganiach. O co Jezus modli się dla ciebie? Jeżeli to usłyszymy, to kryzys mija.

U Abrahama po kryzysie pojawia się próba. Kryzys i próba to nie to samo. W trakcie kryzysu odczuwamy jakby osłabienie relacji z Bogiem, zwątpienie. W czasie próby człowiek idzie wiernie za Bogiem, chociaż nie rozumie dlaczego. Abraham idzie, gdzie Bóg go posyła.

Soren Kirkegaard napisał „Bojaźń i drżenie”, refleksje nad wydarzeniem ofiarowania Izaaka przez Abrahama. Jest to zbiór scenariuszy na temat, co mógł wtedy myśleć Abraham albo Izaak. W jednym z nich odtwarza domniemany dialog:

Abraham mówi do syna „Pewnie myślisz , że jestem twoim ojcem i oddaję cześć jedynemu Bogu, ale to nieprawda, nie jestem twoim ojcem i jestem bałwochwalcem.
Izaak zwraca się do Boga Ojca „Wołam do Ciebie Ojcze w niebie, bo nie mam już ojca na ziemi”
Abraham do Boga Ojca: „Niech lepiej mój syn mnie znienawidzi, niż gdyby miał stracić wiarę w Ciebie”.

W tym dialogu Abraham nie wywyższa swojej roli, podkreśla, że jest nikim wobec tego Ojca, który jest w niebie i jest najważniejszy. Wtedy Bóg odpowiada „Abrahamie, nie podnoś ręki na chłopca, nie zabijaj swojego syna…”

Opowiastka o człowieku , który wisiał nad przepaścią trzymając się konaru i zawołał w stronę nieba „Czy ktoś tam jest?” i usłyszał głos Boga. Zapytał go „Panie Boże, co mam teraz zrobić?” a Bóg odpowiedział „puść się”. Wtedy bił się z myślami chwilę i zawołał jeszcze raz: „Hallo, czy jest tam ktoś oprócz Pana Boga?” Ile takich sytuacji było w naszym życiu?

Świadectwo z życia o. Wojciecha. Kiedy pracował w Krakowie w ośrodku dla narkomanów uzależnionych od heroiny, kiedy mógł widzieć, ilu ludzi potrzebuje pomocy i z niej skutecznie korzysta i wychodzi z nałogu, przełożony kazał mu zakończyć prace w ośrodku i napisać pracę końcową z filozofii. Przełożony pomimo protestów nie ustępował. To oznaczało likwidacje ośrodka i odesłanie do domów ludzi , którzy mu zaufali i czekali jego na pomoc. Wtedy o. Wojciech przeżył kryzys. Chodził po ulicach Krakowa pytając Boga „co mi pozostało?”. W końcu zobaczył plakat i przeczytał „Tylko Jezus.” Wciąż jednak myślał, że tak nie można postępować, nie można odesłać ludzi na śmierć.
Rozmawiał z przyjacielem i ten mu powiedział przeczytaj Rdz 22 (ofiarowanie Izaaka) i przypomnij sobie obietnicę Jezusa z Ewangelii „Będę z wami aż do skończenia świata”. Zawsze będę z tobą.

Jesteśmy zbyt przywiązani do myśli, że Jezus kiedyś przyjdzie na końcu świata, tak jakby obecnie przebywał gdzieś daleko, ale Pan Jezus nie przebywa teraz w zaświatach, jest tu, obok ciebie: „Zawsze będę z tobą, zawsze będę ci pomagał i podnosił cię”.
Prosimy Cię Boże, spraw, abyśmy usłyszeli Słowo, które do nas kierujesz, abyśmy zrozumieli jego sens i nigdy nie zwątpili, że zawsze jesteś z nami.

Sobota, 22 sierpnia, homilia z Mszy św., godz. 12:00
Czytania z dnia Iz 9, 1-3. 5-6; Ps 113, 1-8; Łk 1, 26-38

„Oto ja służebnica Pańska”- Co to znaczy dzisiaj „służyć Bogu”?

Z życia ojca Wojciecha: Przytrafiło się kiedyś, że miał bardzo dużo pracy i powiedział przewodnikowi duchowemu „nie daję już rady łączyć tych wszystkich różnych zajęć, wstąpiłem do zakonu, żeby życie poświęcić Jezusowi” Przewodnik odpowiedział „Ty chcesz się poświęcić Jezusowi a przecież to On się poświęcił i już wszystko co było do zrobienia jest załatwione. Można teraz położyć się do góry brzuchem i czekać na zmartwychwstanie ale jeżeli chcesz mieć w tym udział, to Pan Jezus będzie usługiwał tobie.”

I dalej, podążając za myślą św. Pawła: Nie ma już odtąd innej ofiary jak tylko ofiara naszych ust. Jest nią wdzięczność na ustach, dziękczynienie, εὐχαριστία, eucharistía.
Osoba, która taką ofiarę składa jest pełna wdzięku.

(Hbr 13, 15 „Przez Niego, więc składajmy Bogu ofiarę czci ustawicznie, to jest owoc warg, które wyznają Jego imię.”
Komentarz: Po Wielkim Piątku, w którym umarł Chrystus na krzyżu już nie powinno się składać żadnych ofiar za nasze grzechy. Ale czy to znaczy, że my nie musimy składać żadnych ofiar? Autor Listu do Hebrajczyków, który bardzo dobitnie pisze o niepowtarzalności ofiary Chrystusa, pisze też, że przez Chrystusa „nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię”. Ofiarą, którą Bóg przyjmuje od nas, to ofiara warg, ofiara pochwalna.)

Opowiastka przychodzi baba do lekarza:
Baba: Panie doktorze, mam już wszystkiego dosyć, świat się stacza, czasy są niebezpieczne, ludzie zdemoralizowani….
Lekarz: Hmmm… a pani jest chrześcijanką?
Baba: No tak…
Lekarz: To przecież Chrystus zmartwychwstał.
Baba: No tak… ale kiedy to było!!!

Taka jest nasza postawa: narzekanie + roszczeniowość i to nie ma nic wspólnego z ofiarą naszych ust, wdzięcznością i dziękczynieniem.

Opowiastka o chłopcu, który jechał na rowerze ale wpadł do rzeki i został uratowany przez jakiegoś człowieka, który odstawia niedoszłego topielca razem z rowerem do domu i wyjaśnia ojcu dziecka całe zdarzenie. Stoją w progu domu, ojciec lustruje dziecko uważnym spojrzeniem i pyta człowieka „A berecik, proszę pana, to gdzie?”

Taka jest nasza postawa. Pytamy: Panie Boże a dobra praca to gdzie? A dobre zdrowie gdzie? A udane dzieci to gdzie?….. i popadamy w zgorzkniałość, w zaprzeczenie tego czym jest chrześcijaństwo.

Ofiarą najbardziej miłą Bogu jest dziękczynienie. Możemy zaobserwować w życiu, że z osobą pełną wdzięku wszyscy chcą przebywać.

Opowiastka o tym jak ks. rekolekcjonista poszedł ze swoim ojcem na pierogi. W pierogarni był napis „Zakaz palenia i rozmawiania o kryzysie”. Ciekawe jest to, że Żydzi, kiedy świętują szabat to nie mogą rozmawiać o niczym przykrym, nie mogą wspominać żadnych złych rzeczy. Przełożyliśmy zbyt duży akcent tylko na to, aby w niedzielę nie pracować podczas gdy przynajmniej w niedzielę moglibyśmy nie narzekać tylko dziękować za całe dobro jakie nas w tygodniu spotkało a jeżeli patrzymy na życie przez pryzmat Ewangelii to i za trudne doświadczenia też.

Ojciec Wojciech wszedł rano do pokoju nauczycielskiego w dniu, w którym już się rozeszła wiadomość o tym, że absolwent tej szkoły, młody fajny chłopak, policjant został zabity przez bandziorów w trakcie jakieś akcji. Wszyscy byli zdołowani, przybici. W tej beznadziejnej sytuacji o. Wojciech, wciąż poczuwał się do głoszenie Dobrej Nowiny i zapytał „co pozytywnego widzicie w tej tragedii?” Najpierw zapadła niezręczna cisza a potem ktoś odpowiedział „dobrze, że są tacy młodzi ludzie, którzy chcą życie poświęcić broniąc innych”. Ważne przesłanie, „coś pozytywnego” jest w każdej tragedii i warto to dostrzegać.

Któregoś roku w Gdyni jezuici gościli powodzian z okolic Tarnowa. W powodzi ludzie potracili wszystko, często cały dorobek swojego życia. Jakiś mały chłopiec powiedział, że on się cieszy z tej powodzi, bo dzięki temu pierwszy raz w życiu jest nad morzem no i mama i tata znowu są razem jak się zajęli walką z powodzią. Trudna sytuacja nie musi być przyczyną do narzekania, ale jest wołaniem Boga do Ciebie.

Czym jest dla nas Eucharystia? Połykaniem opłatka czy życiem pełnym wdzięczności?

PEŁNA KOMUNIA. Opowiadanie o biskupie z Ameryki Łacińskiej, którego matka przygotowywała do I komunii św. Kiedy już przystąpił do Pierwszej Komunii w kościele mama powiedziała mu, że to jeszcze nie jest pełna komunia i zaprowadziła go do szpitala. Tam chłopiec siedział obok człowieka cierpiącego, umierającego a potem wyszli i matka powiedziała: teraz to jest pełna komunia, bo nie tylko Pana Jezusa przyjąłeś w kościele ale też poszedłeś Go odwiedzić w szpitalu”.

Czy Twoja komunia ma ciąg dalszy w życiu? Karmimy się Chrystusem po to, aby innych karmić, tych spragnionych miłości. Pan Jezus zmartwychwstał nie po to, żebyśmy Go zamykali w tabernakulum ale po to, żebyśmy się nim karmili i szli do ludzi, byli takim chodzącym tabernakulum. BYĆ DOBRYM JAK CHLEB TO ZNACZY SŁUŻYĆ BOGU. Pan Jezus zmartwychwstał nie po to, żebyśmy się na Niego gapili przez szybkę lub konserwowali w pudełku.

Niech Ten, Którego Maryja nam przyniosła umocni nas aby całe nasze życie było Eucharystią, żebyśmy całe życie mieli wdzięczność na ustach.

Sobota, 22 sierpnia, godz. 15:10 Konferencja II

ODWET. Pod koniec XIX w żona zmarłego lekarza przeglądając jego księgi rachunkowe zauważyła, że często przy nazwisku pacjenta zamiast kwoty zapłaconej jest czerwone skreślenie z adnotacją „podarowane, zbyt biedny by zapłacić” i podpis męża przy skreśleniu. Podliczywszy skreślenia doszła do wniosku, że to zbyt duża suma i poszła do sądu odzyskać stratę od dłużników. Po rozpatrzeniu sprawy i sprawdzeniu autentyczności podpisu lekarza sąd odmówił uzasadniając „Nie ma takiego sądu na świecie, który by odbierał raz podarowane pieniądze”.
Bóg wszystko nam podarował, bo byliśmy zbyt biedni by zapłacić. Jak my przebaczamy innym? Przebaczenie jest kwestią decyzji o przebaczeniu a nie emocji, bo na uczucia nie mamy większego wpływu. Może być i tak, że pomimo decyzji o przebaczeniu krzywda zadana wciąż będzie bolała.

W Starym Testamencie występuje coś takiego jak modlitwa złorzeczenia albo psalmy złorzeczące, w skrócie „Boże, zemścij się za mnie, bo Ty to zrobisz najlepiej…” (Ps 58; Ps 83; Ps 109). Faktycznie Bóg mści się najlepiej, bo PRZEBACZA.

Jak modlimy się za tych, którzy wg nas rujnują ten świat?

Niech Bóg za nas wymierza sprawiedliwość, bo Jego sprawiedliwość nazywa się usprawiedliwienie. Modlimy się może i codziennie „Ojcze, przebacz nam nasze winy tak jak my przebaczamy naszym winowajcom.” Jest to deklaracja, która uniemożliwia Bogu „jeszcze lepsze” przebaczenie wobec nas. Dostajemy tyle ile sami dajemy.

Co to oznacza, ze Pan Jezus wziął na siebie twoje grzechy? Bynajmniej nie to, one są gdzieś na zewnątrz Pana Jezusa. On wziął je do siebie, do środka, przyznał się do nich a nam uratował twarz. Możesz patrzeć w lustro i wielbić Boga zamiast patrzeć w lustro i czuć do siebie obrzydzenie. Kto siebie nie lubi i sobie nie przebaczył ten nigdy nie doceni tego, co Chrystus dla niego uczynił.

Pewien król miał dużo wrogów. Jego doradcy mówili” nie może tak być” i przyszli do niego z ultimatum: „Albo ich wybijesz albo cię zdetronizujemy. Masz rok czasu”. Król zaczął zapraszać wrogów na uczty i świętować ze swoimi wrogami coraz częściej. Zaniepokoili się ministrowie bardzo ale po roku wrogowie byli przemienieni w przyjaciół i to jest metoda królewska na wyeliminowanie wroga.

PRZEBACZENIE. Heroiczne praktykowanie przebaczenia – 2 świadectwa.

W roku 19xx w Albanii trwa wojna domowa. Ksiądz Anton Luli, jezuita, wyszedł po 40 latach więzienia na wolność. Był wyjątkowo okrutnie torturowany. Pierwsze kroki po wyjściu skierował do domu kapitana, który najgorzej go torturował. Kiedy oprawca mu otworzył drzwi ks. Anton powiedział : „Przyszedłem, żeby napić się z tobą kawy i żeby ci przebaczyć.”

Drugi przykład heroicznego praktykowania przebaczenia to modlitwa odnaleziona przy dziecku zmarłym w obozie koncentracyjnym Ravensbrück. Tekst modlitwy przepisany z książki „Miłość większa od wiary” W. Żmudzińskiego

 

„Boże, Ty wiesz, ile znieśliśmy upokorzenia, jak wiele bólu zadali nam nasi oprawcy, jak niewinnie cierpieliśmy. Ale wiesz także, ile ludzkiej solidarności zrodziły między nami, prowadzonymi na rzeź, te okrutne zbrodnie. I proszę, Cię, Boże, nasz Ojcze, gdy już nasi oprawcy staną przed Twoim obliczem na sądzie, miej na uwadze nie tylko te wszystkie niesprawiedliwości i katusze, jakie nam zadali, ale także owoce, jakie zrodziły się z tych okrucieństw: przyjaźń, bezinteresowność, poświęcenie, miłość. Niech staną się one dla nich przebaczeniem” . Ikona -autor Robert Lentz, OFM

 

Bóg może uzdolnić człowieka do przebaczenia. Bez łaski Bożej człowiek nie jest w stanie tego uczynić. „Komu odpuścicie będzie odpuszczone, komu zatrzymacie będzie zatrzymane” – te słowa nie są zarezerwowane tylko dla kapłanów. Pan Bóg mów do Ciebie: „Oddałem Ci moc odpuszczania, korzystaj z tej mocy”.

Dzisiejsza sytuacja chrześcijan na Bliskim Wschodzie- jak im pomóc? Jak oni mają przebaczyć te wszystkie okrutne zbrodnie? Ks. Wojciech opowiedział o współbracie, który zdecydował żeby zostać w Syrii pomimo realnej możliwości wyjazdu. Otworzył tam teraz ośrodek dla sierot. Zapytany „Co możemy dla ciebie zrobić, jak ci pomóc” odpowiedział za matką Teresą….: „powiedz wszystkim niech wracają do domów, tam gdzie mieszkają i kochają swoją rodzinę jeszcze bardziej niż wczoraj. Wtedy będziemy wiedzieli umierając, że nasza śmierć nie pójdzie na marne”.

Widziałem taki filmik – rodzina chrześcijańska w Syrii, w którym rodzice instruują dzieci jak mają się zachować gdy terroryści przyjdą zabić ich mamę i tatę: „wtedy nie bójcie się”….

Zamiast złości i nienawiści wobec prześladowców, tam gdzie jesteście, bądźcie świadkami miłości i przebaczenia. Krew męczenników sprawia, że kościół staje się żywy.

Opowiastka o małym chłopcu, który bawił się sam w kuchni i wiedział, gdzie mama chowa słodycze. Sięgając po nie stłukł filiżankę, która była szczególną pamiątką rodzinną. Jego mama i siostra były w pokoju obok. Kiedy jego siostra usłyszała żałosny płacz brata zapytała mamę czy może tam pójść do niego i mu pomóc. Mama zaczęła jej tłumaczyć, że tej filiżanki już nie da się skleić i wtedy dziewczynka powiedziała, że nie chce sklejać filiżanki, że chce bratu pomóc płakać, chce płakać razem z nim.

 

NIC-NIE-ROBIENIE. Są takie sytuacje kiedy nie trzeba nic robić dla tego drugiego: jak płacze to płacz razem z nim, jak się cieszy to ciesz się razem z nim. NAJWAŻNIEJSZY JEST CZAS, BYĆ OBOK ZWYCZAJNIE, PO PROSTU.

Pracując we Włoszech, ks. Wojciech codziennie mijał bezdomnego, który nigdy się do niego nie odezwał. Pewnego razu ksiądz usiadł obok niego i siedział około pół godziny. Wtedy bezdomny człowiek odezwał się „dają mi jedzenie, picie, pieniądze, przynoszą ubranie ale nikt jeszcze przy mnie nie usiadł”.

Zasiądźmy w naszym sercu z tymi, którzy cierpią.
Jeżeli nie umiemy prosić Boga aby oprawcy byli szczęśliwi to przynajmniej módlmy się o to, aby to Pan Bóg sam „powybijał im zęby”.

 

 

 

 

MODLITWA ZAWIERZENIA = Częstochowa, kwiecień 2015

MODLITWA ZAWIERZENIA     

              MARYJO JASNOGÓRSKA – NASZA MATKO, PANI I KRÓLOWO

 Na tym miejscu wielkiego zawierzenia, oddajemy Ci w opiekę i do dyspozycji naszą Niepokalańską Rodzinę – Siostry i Wychowanki.

Matko Łaski Bożej zawierzamy Ci te koleżanki, które wypełniły swoje zadania i są już w wieczności. Matko uproś dla nich pełnię szczęścia w niebie, oraz to, aby mogły wraz z Tobą orędować za nami.

ZAWIERZAMY

Bramo Niebieska zawierzamy Ci te siostry i wychowanki, dla których zbliża się wieczór życia. Pochyl się też Pani nad tymi, które nie mogą być tutaj z nami, bądź dla nich znakiem nadziei i pociechy.

ZAWIERZAMY

Matko Niepokalańskiego Zgromadzenia zawierzamy Ci jego charyzmat wychowania młodego pokolenia i poszerzania Bożego obszaru w rodzinach. Niech ciągle na nowo odczytywanym drogowskazem będzie Błogosławiona Matka Marcelina – Sługa wierna Ci do końca.

ZAWIERZAMY

Jasnogórska Królowo Rodzin zawierzamy Ci nasze rodziny, wszystkie polskie rodziny i wszystkie rodziny na świecie. Ustrzeż je od kryzysu wiary i wartości. Powierzamy ci najmłodsze z nas, przygotowujące sie pod opieką Niepokalańskiego Zgromadzenia do założenia nowych, chrześcijańskich rodzin. Spraw Pani, niech staną się nadzieją na odrodzenie moralne narodu.

ZAWIERZAMY

Wspomożycielko Wiernych zawierzamy Ci Koleżeńskie Zjednoczenie Jazłowieckie. Jasnogórska Królowo kieruj nami, pomóż przezwyciężać trudności, ukazuj nam istotne potrzeby.

ZAWIERZAMY

Matko Zawierzenia ratuj te dzieci Twoje, które nie ustrzegły wiary i te, którym wiara nie została przekazana w rodzinach. Niech się odrodzą do żywej nadziei i miłości.

ZAWIERZAMY

Częstochowska Pani Królowo Polski zawierzamy Ci naszą ojczyznę. Naucz nas odpowiedzialności za zadaną nam wolność i dokonywania dojrzałych wyborów. Strzeż nas przed podziałami i nienawiścią, przed niesprawiedliwością i egoizmem. Spraw by żywe w nas było poczucie służby i międzyludzkiej solidarności.

ZAWIERZAMY

Królowo i Strażniczko Pokoju czuwaj nad pokojem na świecie i strzeż pokoju w nas samych. Zawierzamy Ci też zakorzenienie w nas nadziei.

ZAWIERZAMY

Twemu sercu poświęcamy się, oddajemy się i zawierzamy. AMEN

 

 

Relacja z pielgrzymki do Częstochowy

W kwietniową sobotę (tym razem był to 11-ty kwietnia), zgodnie z tradycją, udaliśmy się z pielgrzymką do Częstochowy, aby powierzyć Królowej Polski KZJ, Zgromadzenie, nasz kraj, nasze rodziny i wszelkie trudne sprawy.

O godz. 10 spotkaliśmy się w Sali Różańcowej. Okazało się, że jest nas – Sióstr, wychowanek  i wychowanków – ok.150, z różnych stron Polski: Najliczniej reprezentowany był Nowy Sącz i Koło warszawskie z podwarszawskim, Szymanowem i Wrzosowem, ale byli też przedstawiciele Wrocławia, Torunia, Jarosławia, a także pojedyńcze osoby z Rabki, Krosna, Dursztyna, Kościerzyny i Bydgoszczy.

Organizatorka – przewodnicząca Koła warszawskiego – Basia Ciszewska powitała zgromadzonych i poprosiła o zabranie głosu M. Wawrzynę.

Matka osnuła swoje słowa wokół zdania św. Jana Pawła II o tym,że należy patrzeć w przeszłość z wdzięcznością, w przyszłość z nadzieją, a na teraźniejszość z pasją. Ten sposób patrzenia na życie pozwala działać w sposób dający długotrwałe pozytywne efekty, jak również tworzy pomiędzy ludźmi silne więzi nie ulegające zniszczeniu pod wpływem czasu. Przykładem takich więzi jest nasza obecność tu i teraz. Matka następnie poprosiła S. Macieję o relację ze spotkania byłych wychowanków Wrzosowa – przedszkolaków sprzed lat.

S.Macieja opowiedziała, jak narodził się pomysł zorganizowania – na wzór zjazdów wychowanek szkól – zjazdu wychowanków przedszkola we Wrzosowie, które działa od 1945 roku i jak na te zjazd stawiły się dawne przedszkolaki – obecnie starsi państwo nierzadko o laseczce.

Na zakończenie przedstawił się nam ks. Stanisław Kaczmarek, który uczestniczył w naszej pielgrzymce na miejsce ks. Jana Sikorskiego, któremu zdrowie nie pozwoliło z nami pojechać.

Ok. 11.30 zakończyliśmy spotkanie, aby o 12.00 spotkać się w Kaplicy Cudownego Obrazu  na Mszy Św. Ze względu na brak miejsca do samej ścisłej Kaplicy zaproszono tylko Siostry (i to też nie wszystkie weszły), kilka starszych osób, oraz osoby czytające teksty. Msza św. koncelebrowana z powodu obecności licznych innych grup pielgrzymkowych, ale „nasz” ksiądz był głównym celebransem.

Czytanie Pisma Św. w wykonaniu Marysi Harasymowicz, modlitwę wiernych odmówiła Basia Ciszewska, a modlitwę zawierzenia na zakończenie Mszy św. przeczytała Marta Mieszkowska.

Poczekaliśmy kilka minut w kaplicy na uroczyste zasłonięcie obrazu o godz. 13.00, następnie można było pozostać na „prywatnym” spotkaniu z Maryją i Jej Synem w kaplicy, napisać swoje  intencje i prośby do Matki Bożej, lub w inny sposób spędzić pozostałe kilkanaście minut, a następnie spotkaliśmy się na murach by wziąć udział w ostatnim wydarzeniu naszej pielgrzymki – Drodze Krzyżowej pięknie poprowadzonej przez ks. Stanisława, której każda stacja dodatkowo była ilustrowana poezją.

Jeszcze tylko, jak każe tradycja, grupowe zdjęcie na schodach – i z trudem zaczynamy się żegnać. Grupy wyznaczają sobie terminy spotkań przy autobusach i powoli się rozchodzimy.

Wyjeżdżamy z Częstochowy  ubogacone i wzmocnione duchowo, ale również – myślę – wzruszone, odczuwając na nowo więzi łączące nas między sobą (w tym mam na myśli również Siostry), a przede wszystkim łączące nas z tym miejscem, tak bogatym w ducha i tradycję, skąd Pani Jasnogórska od wieków spogląda na naród oddany Jej w macierzyńską opiekę. Naród, którego stanowimy drobną cząstkę, a który tak bardzo potrzebuje teraz Jej wstawiennictwa. Wierzymy, że – jak w XVII wieku, jak w roku 1920 – tak i teraz okryje nas Swoim płaszczem.